to przecież takie proste...





  • @vibo "Nie surowców, a gotowych produktów". Jak to rozumiesz?

    O ile mi się wydaje, Kwaśniewski był za obróbką termiczną. I Weston Price i Aaajonius Vonderplanitz pokazują przewagę surowizny. Po swoich dośw. też nie mam co do tego wątpliwości. Tylko kulturowo jesteśmy przyzwyczajeni i to nam bardziej podchodzi.



  • @Anna zarówno surowizna ma swoje zalety jak i obróbka termiczna. ja to rozumiem jako przeprowadzenia takich czynności które wspomogą wchłonięcie/bądź nie składników odżywczych/antyodżywczych. w przypadku np takiego mięsa będzie to np przykładowy tatar. w przypadku natomiast warzyw będzie to gotowanie/kiszenie/etc 😉



  • @vibo Ja jestem w sumie na carni z małymi odchyłami, więc myślałam o mięsie.
    Czasem jakiś surowy owoc to luz, ale warzywa bez obróbki to nie najlepszy pomysł, zgadza się.



  • @Anna ja przyjąłem nieco inną strategię ponieważ ważniejszymi atrybutami niż makro są (w kolejności ich ważności):

    1. częstotliwość posiłków - im rzadziej tym zdrowiej.
    2. gęstość odżywcza + odpowiednia obróbka (co już pisałem)
    3. ich rozmiar - im więcej i gęsto odżywczo tym korzystniej
    4. makro - dopiero tutaj się znajduje.
    5. podaż kaloryczna - jest ona zależna i ruchoma w zależności od powyższych atrybutów. i tak nasze zero kaloryczne będzie zupełnie inne w zależności od tego jakiej kombinacji w/w dokonamy w projektowaniu swojego protokołu żywieniowego 😉


  • @vibo Zero kaloryczne? what's that?

    Z tą częstotliwością to zależy od organizmu. Jak masz po okresie niedożywienia,
    to nie jest wskazane mało posiłków i IF.

    Gęstość odżywczą da się często podbić ilością tłuszczu (jeśli mowa o surowym mięchu). Chociaż ja nie widzę sensu katować się surowym i wmawiać sobie, jakie to pyszne. Surowe daje speeda, ale teraz na przykład jem wędzony boczek i jest cudownie 😃



  • @Anna zero kaloryczne to ilość kalorii na której ani nie chudniesz ani nie tyjesz. osobiście nie jestem za IFem a za słuchaniem organizmu i kierowanie się sygnałami jakie nam daje (jest głód - jem, nie ma - nie jem). moja hipoteza jest taka że głodni jesteśmy wtedy kiedy jesteśmy niedożywieni i wcale nie musi to wynikać z ilości zjadanych kalorii a właśnie z tego czy jedzone jedzenie jest odpowiednio gęste odżywczo. idąc dalej tzw 'binge eating' to moim zdaniem właśnie wynik tego co opisałem 😉 ci ludzie mają po prostu niedobory mimo że zjadają rzekomo tyle co powinni (kalorycznie). to jest banalne samo w sobie. tylko trzeba wskazać na to palcem i ludzie moment zaczynają zaskakiwać 😉



  • @vibo Zgadza się z binge eating. Dlatego takie cudowne są pół surowe steki z dużą ilością tłuszczu - nawet na pół dnia załatwiania spraw jest luz.


Log in to reply
 

Użytkownicy Online

Kategorie

  • Forumowo

    Sprawy dotyczące forum, propozycje, skargi i zażalenia

  • OFFTOPIC

    Czyli wszystko co nie pasuje do innych kategorii