• Często mają takie kółka w uszach? Hipoteza robocza: znak solidarności ze zwierzętami hodowlanymi.


  • Takich korelacji jest więcej. Przeciętny wegan ma na sobie więcej tatuaży od mięsożercy (który zwykle nie ma żadnego) i zwykle mówią one o tym, że jest weganem, ma różowe albo fioletowe włosy - przynajmniej częściowo albo przynajmniej raz w życiu miał, co rusz wprawia sobie kolczyki w różnych dziwnych miejscach, nie tylko w wykrojonych dziurach w uszu, ogólnie lubi sie samookaleczać, za młodu ciął sobie nożem skórę, bo z niedoboru EPA i DHA miał depresję, poza tym chciał w ten sposób odpokutować to, że przez 13 lat jadł mięso, broni praw zwierząt, ale także kobiet, no i tęczy na placu Zbawiciela - ma bardzo lewicowe poglądy, także gospodarczo, uważa że rzad powinien regulować wszystko co tylko można, aby na swiecie zapanował pokój i równość, z powodu niedoboru retinolu nosi okulary denka od butelek i jest z tego powodu bardzo dumny. Uwielbia wyśmiewać ciemnotę i średniowiecze, do ktorego zalicza wszystkie poglądy sprzeczne z tym, co mówią politpoprawni eksperci różnych agend miedzynarodowych, przedstawiciele świata sztuki i nauki to największy autorytet, a samodzielne myślenie jest przejawem buractwa i wieśniactwa, bo "nikt nie jest ekspertem od wszystkiego". Na pewno o czymś zapomniałem, więc ciąg dalszy nastąpi...


  • Jedna blogera która twierdzi ze jest weganką ma kolczyk w nosie takie kółeczko tylko w tym samym miejscu co mają krowy. Tylko nie pamiętam już jej ksywki...ale jest taka


  • @Nahtalie ta od soków "o zapachu słońca może"?


  • @Monia-Ha nie chyba to była jakaś z Azji.


  • @lukaszmateo wiesz mam takie halucynacje, że to taki motyw- twierdzenie, o tatuażach i kolczykowaniu może zbyt szufladkujące, ale z własnych obserwacji widzę korelację, sama jestem osobą z emocjonalną degrengoladą w dzieciństwie i patrząc na to co przepracowałam u siebie, może być to próba zwrócenia na siebie uwagi/- połączona z tłumieniem emocji, a odegraniem sobie na ciele tego bólu, do tego często te dziary mają dla tych osób emocjonalne znaczenie, jakby znależli sobie taki sposób wyrażania emocji. jedni te emocje tłumią w nałogach inni odreagowują na ciele do tego ze zwierząt robiąc substytut człowieka, w duchu odgrywając się za (w większości przypadków- nieprzytulone dzieciństwo). Motyw bronienia wszystkich może być jakby zrekompensowaniem za to, że za młodu nikt nie stawał w obronie! Ale jak mówię to moje majaki, jednak że tak powiem w znanych mi osobiście przykładach z życia i faza takiego zbawiania świata u mnie w przeszłości , każe mi podążać za tym tropem. Aha zawsze chciałam mieć tatuaż, do tej pory walczę ze sobą , a na karku cztery dychy 😉


  • @Monia-Ha Ja w tym widzę jakieś namiętne samooszpecanie i niestety nienawiść do tego, co ludzkie. Najpiękniejsi z nich robią wszystko, żeby zamienić się w tapetę tatuażową, w której ledwo rozpoznajesz kształty ciała. Z twarzą, sylwetką co dzieje się wiadomo i na koniec girlanda włosów o kolorze smoothie z jarmużem...

  • Patroni

    Capture d’écran 2019-12-09 à 16.50.32.png

    Monami Frost. KOmentarz niepotrzebny.


  • @Monia-Ha tak, masz rację że tak to działa. To są różne złe doświadczenia, które potem daja upust albo jako tatuaże, albo nałogi, albo nienawiść do ludzi połączona z ubóstwianiem zwierząt. I nie chodzi o potępianie tych ludzi. Nie! Im trzeba pomóc, ale pomoc nie może polegać na tym, że ich wypaczone ciągoty do różnych patologii próbujemy racjonalizowac i usprawiedliwiac. Trzeba oddzielić człowieka od tego, czego jest de facto ofiarą. Np. to że zwalczasz nikotynizm nie oznacza, że nienawidzisz palaczy. Może być odwrotnie. To samo inne patologie. Dla mnie osobiście robienie tatuaży jest zachowaniem bardzo niedojrzałym, bo utożsamia człowieka z czymś, a człowiek jest kimś, w ktorego życiu są rzeczy i sie zmieniają. Dlatego nie mam nic przeciwko tatuażowi tymczasowemu np. dla szpanu na wakacje, ale wiem, że minie czas i moje ciało dalej jest tabula rasa, otwarte na wszystko co nowe, nie związane z przeszłością, nie uszkodzone sztucznie, w sposób trwały. Nawet z medycznego punktu widzenia skora traci wlasciwości fizjologiczne, np termoregulacji, wydalania toksyn, do tego metale ciężkie w tuszach, jest to ewidentne uszkodzenie swojego ciala. A ciało to ja, moja otwarta dusza, nie jakiś tusz zewnetrzny ktory ma taki czy inny kształt, tak? Nie wiem, czy wiesz o co mi chodzi. Kiedys pisałem już na FB. I tatuaż rózni sie od np. ubtania czy biżuterii. Mozesz sie ubrac mega głupio i co? Za 10 minut zdejmiesz i jesteś dalej taka, jak wcześniej. To samo z bizuterią. A tutaj jest inaczej. No chyba ze tatuaz tymczasowy, to spoko, ale zostaje kwestia ew. uczulenia na te tusze, chyba że taki naklejkowy czy jak, bo te henny czy cos powodują mega uczulenia, no to tez nie jest w porzadku, no ale juz lepsze, niz zmiana ciala na całe zycie. Masakra...


  • @Palma kurde. Co to ma być??? O mamo...


  • Kiedy się rozbierasz do naga i patrzysz na siebie, powinnaś widzieć tylko siebie, bez tego, co jest tu i teraz, co przemija, co Cię zniewala, co tak naprawde nie jest istotne i co się zmienia w czasie, to jestes Ty i tylko Ty. Tatuazu nie zdejmiesz, on idzie z Toba wszedzie i to jest problem. Jak to BARDZO MĄDRZE śpiewa Zakopower:

    "I dopiero, gdy zawoła Bóg, To pożegnam WSZYSTKIE TE RZECZY i znów Pójdę BOSO. Pójdę boso. Pójdę boso. Pójdę boso..."

    Zawsze trzeba byc gotowym, aby pójść od nowa inną drogą. Bo tylko ja się nie zmieniam w sensie bytu, a to co mnie otacza dziś jest takie, jutro inne. I te rzeczy nie mogą mnie OGRANICZAĆ, definiować na zawsze. Na tym polega rozwój i WOLNOŚĆ. Tatuaż jest w sensie czysto symbolicznym
    dokładnym zaprzeczeniem wszystkich powyższych wartości. Jest zniewoleniem. Bo nawet jeśli narysujesz załóżmy serce, to jest to tylko Twoje chwilowe wyobrażenie. Poza tym ciało jest najbardziej osobistą kwestią, de facto to ja jestem tym cialem, a tatuaż jest rzecza, więc dochodzi do pomieszania podmiotu z przedmiotem. Z przedmiotem, ktorego podmiot nie jest w stanie się zbyć. No autentyczne zniewolenie, podobne właśnie do nałogów. Z resztą, osoby tatuujące się, maja tendencje do robienia kolejnych i kolejnych co potwierdza te hipoteze, a przecież ciało jeat ograniczone, nie wymienisz go ani nie powiekszysz, gdy zacznie brakowac miejsca, by kolejne chore ciągoty realizowac tak? No ja tak to widzę, wg mnie jest to problem albo psychiczny albo wynikający z niedojrzalosci emocjonalnej.

  • Patroni

    UUuu.. ale dysonans mi z rana wleciał 😉 Od zawsze podobały mi się tatuaże, ale jakoś nigdy nie miałam odwagi i przede wszystkim kasy... Wiele się u mnie zmieniło, gdy ciało zaczęło niedomagać. Byłam 2 lata na terapii DDA to mi pozwoliło spojrzeć na siebie bardziej przychylnym okiem i zacząć krok po kroku kochać siebie i swoje ciało, więc tak potwierzam chciałam być zauważona. Szukałam dalej sposobu jak sobie pomóc: kambo, ayahuaska, zmiana diety na wegańską i epizod 3 miesięczny z raw food.... Miałam dużo procesów przez ten czas i jestem w pełni zadowolona, że przeszłam taką a nie inną drogę. Te wszystkie doświadczenia były mi potrzebne! No i w wieku 41 lat postanowiłam zrobić sobie tatuaż, bo jak tak patrzyłam na to moje schorowane ciało, to pomyślałam, że no nie wiem jakoś go upiększę, ozdobię, spowoduję że inne dysfuncje zostaną niezuważone.. Nie żałuję! Uwielbiam swój tatuaż "Drzewo" Potem wzięłam udział w konkursie na FB i wygrałam kolejny 🙂 Spotkałam dzięki temu fantastyczną dziewczynę i spędziłyśmy razem 3 dni (3 sesje po około 6 godzin). Ten tatuaż na plecach też uwielbiam! Nie wiem jak to nazwać, ale czuję że jest częścią mnie. Na dzień dzisiejszy nie czuję, że potrzebuję kolejnych, bo ten na plecach jest wieeelki 😂 78992775_492518204692454_5244696053906669568_n.jpg


  • @lukaszmateo "dochodzi do pomieszania podmiotu z przedmiotem" - uderzasz w samo sedno. Mądre, co piszesz o zniewoleniu. Wszystko jest dziś odwrócone, a zwłaszcza pojęcie wolności. "Mogę robić, co chcę". Fajnie, ale z czasem nie ty to robisz, ale to coś cię zawłaszcza - zwłaszcza w kontekście uzależnień. Pamiętam, jak po raz pierwszy w wieku 28 lat poczułam silnie, że tylko dyscyplina jest mi w stanie przynieść wolność. Chociaż przyznam nie zastanawiałam się tak nad tematem tatuaży, dopóki nie zobaczyłam ich na weganach... Fota podesłana przez Palmę jest najlepszym przykładem - laska jest zjadana przez swój tatuaż, gubi się w nim jak w ciemnym lesie. I nie widać drogi wyjścia.


  • @azja rozkmina po dysonansie z historią z życia- doświadczenia, też uważam że wszystkie doświadczenia nas budują nawet te wydawałoby się negatywne i destrukcyjne, bo w jakiś sposób, często z wypartymi, często z dzieciństwa uczuciami/ emocjami musimy dojść do siebie.Ten na plecach z motywem ziół wow i kusisz zważywszy że ja nadal nie mam tatuażu i to moja estetyka i mam 41 lat 😳 , natomiast po opisie @lukaszmateo dość obrazowym z tymi metalami ciężkimi w tle chyba pozostanę egoistycznie przy podziwianiu.

  • Patroni

    @Monia-Ha Robiłam risercz przed tatoo i powiem, że obecność metali ciężkich w tuszach też mnie mocno niepokoiła. Wyczytałam, że tusze kolorowe, szczególnie czerwony mogą ewentualnie zawierać te nieporządane substancje, ale obecnie to tusze są dobrej jakości.Gdzie prawda to nie wiem. U mnie wszystko poszło gładko i skóra dobrze się zagoiła. Ja zresztą durna palę fajki to se pomyślałam, że i tak dostarczam tyle gówna codziennie że to mnie chyba nie zabije, a spełnię swoją zachciankę. Potwierdzam, więc że do nałogów to mocno mnie ciągnie, tak jak wyżej opisano.


  • @azja ziomala, nima rady musisz się wspomóc, czy świadomie sama, czy z czyjąś pomocą czy psychologa, czy w innym nurcie( tylko nie polecam ezoteryki słodkopierdzącej), bo wiesz doskonale po historii z DDA jakie to mechanizmy i że do źródła ich musisz zaglądnąć jakimi innymi drzwiami, albo inna terapia żeby zaglądnąć w siebie. Ja różnych sposobów szukam, najbardziej zgodny jest ze mną nurt kontrowersyjnych odkryć już nieżyjącego niejakiego Hammera, ale to mocno hejtowana dziedzina, a mi przygodach z ezo szmezo i innymi króliczymi norami w żaden sposób nie śmierdzi jak coś to mogę się podzielić źródłami sprawdzonymi 😃

  • Patroni

    @Monia-Ha dawaj źródła dawaj... może coś mnie zawoła 😉 Terapia DDA to był początek nowego "ja" . Nie przeszłam ostatniego poziomu, bo czułam że mam już wystarczająco i ustaliłam z terapeutą że możemy zakończyć. To było kilka lat temu.. Przez ten czas tak jak pisałam wyżej dotykałam różnych sposobów. Wydaje mi się, że teraz stanęłam na nogi i jestem łagodniejsza i mniej wymagająca w stosunku do siebie i innych. Oczywiście nie spoczywam na laurach i uczę się dalej zauważać nawet ten cień i mrok co to wyłazi czasem z różnych stron. Bardzo dużo dała mi ostatnia ceremonia ayahuaski bo to niby słodkopierdzące ezoteryki o miłości a mnie ustawiła do pionu. I z drogi wege mnie zawróciła 🙂 Chcialabym w przyszłym roku znów doświdczyć tego. Jak raz w roku przez 2 dni mnie przeczołga to się różne rzeczy otwierają i nowe spojrzenia. Gdzie najlepiej o Hammerze poczytać?

  • Patroni

    najbardziej zgodny jest ze mną nurt kontrowersyjnych odkryć już nieżyjącego niejakiego Hammera
    @Monia-Ha to ten od germańskiej?


  • @azja tak To to , ale wielu zaśmieca i ideologie robi, ja w tym co odkrył widzę samą logikę


  • @azja Polska strona www.5prawnatury.pl, na grupie na grupie fb ”5 praw natury” tam jest spoko trochę drętwo, ale ok, żeby poznać polecam Rainer Korner ( z umlałtem to „o” )mam PDF jakbyś chciała na dysku google. Z tą ceremonią mogę zrozumieć, że ci pomogła z pewnych względów, ale nie traktuj jak lekarstwo to trochę droga na skróty, a z Twoją jak sama piszesz ciągotką do nałogów to ten sam szlak w ciele i mózgu. Nie wiesz co w ceremonii jest po drugiej stronie, wiesz ezoteryka i mentalne kwestie to morze mysich nor, a w tej ceremonii niejako oddajesz swoją wolę, nie wiesz tak naprawdę co w mentalny się dzieje. Pod tym słodkopierdzeniem przy początkowym samarytanizmie często "koń trojański" albo jaki kabel do ciągnięcia energii stoi- niejedna człowieka sie przekonała, niektóre musiały z tego świata odejść, albo zbzikowały , bo za dużo dla mentala nieprzygotowanego.

Kategorie

  • Forumowo

    Sprawy dotyczące forum, propozycje, skargi i zażalenia

  • OFFTOPIC

    Czyli wszystko co nie pasuje do innych kategorii