• Ave Ziomy !

    Do tego posta zainspirował mnie film Palmy z Kasią, o tym jak Kasia opowiada, dawne czasy prowadzenia biznesów a obecnie żyje sobie na spokojnie.
    ( Film narazie na patreonie dostępny więc nie wklejam linka ).

    Pamiętam jak sam byłem w tym pędzie, w tym wirze, wyścigu czy jak to nazwać. Podczas studiów zacząłem pracować już jako programista, ślub, no i standardowo kupno auta, kupno domu, kredyty zobowiązania.
    I tylko pęd, tylko myślenie co tu kupić, co potrzebne, co zrobić jeszcze, no never ending story praktycznie.

    W końcu wyszło tak, że sprzedaliśmy wszystko w cholerę, wyprowadziliśmy się na kanary.
    Bez auta, bez domku z ogródkiem, za to ( na tamten czas ) mikro mieszkanko ledwie ponad 30m^2 :)) W tłocznym i imprezowym Las Palmas.
    Za to szczęśliwi, pogoda, ciepło. Skończyć pracę i wyjść z domu, cieszyć się życiem !

    Niedawno gadałem z kuzynem, kuzyn trochę młodszy ode mnie.
    Historia typowa, jak praktycznie 99% moich znajomych, praca, dziecko, praca, obowiązki, plany związane z przeniesieniem się do większego domu/mieszkania bla bla bla bla.
    Z kim nie rozmawiam to wszyscy gdzieś biegną! Za jakąś iluzją, bo z tego co widać, ci co się "dorobili" wcale nie wyglądają na happy ludzi. To się wiąże potem u każdego z obowiązkami, z lękiem o utratę "dobytku" itd itd.

    W ogóle najlepsze jest to, że ktoś nam narzucił to wszystko. Bez pokazania alternatywy. Szkoła jedna, szkoła druga, ucz się ucz, ucz się bo liceum, ucz się bo studia, ucz się bo praca, pęd, pęd i pęd.
    W trakcie studiów oczywiście praca dodatkowo bo trzeba się ustawić 🙂

    A można inaczej..
    Mamy znajomych, oni już są jakoś zaraz po 40stce. Zbudowali sobie mikro domek nad jeziorem, w totalnym wypizdowie. Ledwo im pieniędzy starcza, mają 2jke małych dzieci. Zaczynali od tego, że w ogóle nawet normalnego kibla w domu nie mieli i kąpali się w zimnym jeziorze :))
    ( chociaż morsowanie to już u nich rodzinny sport heheh ).
    Także w Polsce też da się, nie trzeba zaraz na Kanary uciekać ( czy tam Karaiby 😉 ).

    Obecnie to w ogóle, serio niewiele mi potrzeba. Na dobrą sprawę patrzę na czas wolny, to jest prawdziwe bogactwo dla mnie. Mieć czas wolny, móc porobić coś na co mam ochotę. Wczoraj poszliśmy ze znajomymi na plażę, od 13 do jakoś 17 plażowanie i kawka w kawiarki obok. Spacerek do domu, obejrzeć sobie trochę ulubionego serialu. No jak dla nas to bombastyczny dzień. Nie potrzeba fajerwerków typu masaż, kokainka, spędzić 8h kupując nowe ciuszki czy inne bzdety. Sama kawa na świeżym powietrzu to coś zajebistego, czego więcej chcieć 🙂

    Dlatego Freetarianizm, czas ratować siebie, nasza planetę przed nadmierną konsumpcją ( czyli kupowania bzdetów które mają zapełnić pustkę na chwilę ) 😉

    Zachęcam do dyskusji, do zwolnienia, jest nawet książka w tytule mniej więcej brzmiącym "How to escape rat race" - wg. mnie można ucieć z wyścigu bez tego co tam piszą ( czyli oczywiście wzbogacenia się ). Nie trzeba być bogatym rentierem aby korzystać z życia.
    Zapierdalianizm to kolejna chora nie nazwana przez nikogo ideologia w którą większość świata wpadło. Wyjście z niej dało mi prawdziwe szczęście.

    Ave !

  • Patroni

    Haha, potwierdzam. Paradoksalnie ludzie dążą do takiego „prostego” życia (nie mylić z prostackim 😉
    W miastach chcą uciekać do ładnych podmiejskich dzielnic na przykład. Ale proste życie jest kojarzone ze „wsią” z przeszłością (a przecież komuna etc) i ogólnie mam wrażenie ze ludzie którzy się gubią w tym szczurzym pędzie to są ludzie którzy przed czymś uciekają.

    Ale zamiast zastanowić się przed czym i zmierzyć z przeszłością - wygodniej im kupić sobie kolejna „przyjemność” jak nowa sukienka czy buty czy auto by zamaskować pustkę ból i cierpienie. Ale one powracają gdy chwilowa przyjemność mija i potrzeba kolejnej dawki. I mamy całe miasta przepełnione uzależnionymi więźniami. Idealni pracownicy niewolnicy!


  • @Palma napisał w Freetarianizm:

    Ale zamiast zastanowić się przed czym i zmierzyć z przeszłością - wygodniej im kupić sobie kolejna „przyjemność” jak nowa sukienka czy buty czy auto by zamaskować pustkę ból i cierpienie.

    No ale właśnie, wszyscy biegną w tym wyścigu, ciężko nawet tak samemu z siebie stwierdzić, gdzie ja biegnę i po co ?
    W naszym przypadku musiało coś się wydarzyć, pewnie u większości ludzi tak jest.
    Czy to problem zdrowotny, czy rozwalony związek, albo zwyczajne turbo wypalenie.
    na kanarach to jest ciekawe, niby mówi się, że tu bieda itd.
    Ale bary z rana pełne, na kawkę, na śniadanko idą do knajpy. Mieszkają dzieci z rodzicami, full house tak zwany, nie przejmują się, że ojej masz 30 lat i nie masz kredytu hipotecznego ? :)))
    To nie jest dla nich ważne, ważna rodzina, ważne pójść rano na kawę, po pracy do baru na kolejną kawkę, pogadać, pośmiać się.

    Trzeba zacząć o tym głośno mówić, bo to taki zbiorowy pierdolec się zrobił. W USA już w ogóle, jak się czyta o tym, że studenci po studiach już mają mega kredyty 😄 Paranoja. Zniewolenie kompletne.


  • @baku Piękny post!

    Tak sobie ostatnio myślałam o różnicy między komunizmem i kapitalizmem i wyszło mi,
    że w tym drugim zawsze na twoim nieszczęściu ktoś zarabia...

    Ostatnio prawie rok mieszkałam w lesie.
    Do galerii handlowych chodzę tylko, jak naprawdę muszę i jak patrzę na to morze kapeluszy, torebek i innego chłamu,
    to czuję się jak na śmietniku. I zastanawiam się, ile jeszcze ilość będzie dominować nad jakością...

    Oprócz zakupoholizmu ludzie nie wychodzą ze swoich telefonów, którymi odgradzają się od rzeczywistości
    i jej bólów tak samo jak tą nową sukienką, czy butami...


  • @Anna

    @Anna napisał w Freetarianizm:

    Tak sobie ostatnio myślałam o różnicy między komunizmem i kapitalizmem i wyszło mi,
    że w tym drugim zawsze na twoim nieszczęściu ktoś zarabia...

    To jest myślenie pesymisty.
    Natomiast optymista podejdzie tak, że w kapitalizmie może na swoje szczęście zapracować. To czy sprzedasz swój cały czas, TO już zależy od Ciebie.
    Z kolei w komunizmie nie masz prawa być szczęśliwa, nie masz prawa być indywidualnością, wszyscy równają do najgorszego poziomu, bo siłą można równać w dół zabierają tym co mają więcej i powodując że wszyscy mają jednakowo mało i jeszcze mniej mogą.


  • @wiegul Pełna zgoda z komunizmem, nie pisałam o tym, wychodząc z założenia, że wiadomo
    o zrównywaniu do jednego poziomu.

    Jeśli chodzi o kapitalizm... chodzi mi o jego aktualną formę: związki biznesu z polityką kończą się dominacją korporacji.
    I tu kończy się prymat konsumenta. Tu już pragnienia, bolączki i potrzeby konsumenta są stwarzane taśmowo... a producenci
    są skazani na grę rekinów. Ten system zjada sam siebie.


  • @Anna napisał w Freetarianizm:

    Jeśli chodzi o kapitalizm... chodzi mi o jego aktualną formę: związki biznesu z polityką kończą się dominacją korporacji.

    To jest korposocjalizm i nie ma żadnego związku z kapitalizmem. Albo inaczej ujmując, jest taka sama relacja kapitalizmu do korposocjalizmu, jak między kochankiem a gwałcicielem.


  • Polecam film na netflix Minimalizm: Dokument o rzeczach ważnych. Mnie osobiscie musze powiedziec ze zmiażdżył (az uzylem polskich znakow). Ile nam potrzeba, ile mamy itp. Ludzie sprzedaja wszystko i kupuja domy jednopokojowe i pracuja kilka 3-4 godziny dziennie


  • @damian123497 napisał w Freetarianizm:

    Polecam film na netflix Minimalizm: Dokument o rzeczach ważnych.

    o muszę obejrzeć 🙂

  • Patroni

    Bardzo ważny temat i nie jeden wieczór można by przegadać. Mam znajomych co przynoszą robotę z biura do domu bo trzeba to wyrobić, deadline itp. Balans jest trudny do znalezienia i wiele osób myśli że im się udało a tak jednak nie jest. Odkąd mamy dzieci przyjęłiśmy zasadę, że na reklamach wyłączamy dzwięk w TV (choć ogólnie TV mało oglądamy). Już dawno temu mieliśmy z dzieciakami poważną rozmowe, że reklamy kłamią a one to zrozumiały (mam nadzieję bo mamy niezły ubaw z niemych reklam w TV :D). Ale u wielu znajomych widzieliśmy, że podczas reklamy jest hipnoza, ludzie wyłączeni z życia tylko przyswajają tą papkę. Tak więc jesteśmy w miejscy gdzie konsumpcjonizm jako religia kapitalizmu cały czas ma nad społeczeństwami władzę. Wyścig, kto lepszy a potem tylko depresje i flustracje.
    Obecnego kapitalizmu już nikt nie rozumie a on sam co chwila ma kłopoty sam ze sobą. To co kapitalizm zrobił najlepszego dla społeczeńst to już zrobił. Nic więcej dobrego po nim spodziewać nie można się.

    Myślę, że społeczeństwo polskie nie jest tu dobrym przykładem z wielu powodów choć to się bardzo zgadza jak polacy zachłysnęli się pogonią za pieniądzem.
    Coraz częściej z żoną uważamy, że jesteśmy zdrowo pieprznięci bo nie robimy jak większość ludzi którzy mieszkaja obok nas.
    Wielokrotnie już widzieliśmy dziwne spojrzenia ludzi kiedy podczas rozmowy wyszło, że nie kupujemy firmowych ciuchów albo w jakiejś innej dziedzinie nie chcemy być na topie.
    Tak jak palma napisała, że nie chodzi o życie prostackie ale możliwie proste a jednocześnie można postępować z klasą i zasadami.
    Dawno temu przeczytałem książkę "Pochwała powolności - Carl Honore" gdzie na kilka ważnych rzeczy zwrócił uwagę i trochę z tego co napisał można wykorzystać w swoim życiu.


  • @robertrobson napisał w Freetarianizm:

    Bardzo ważny temat i nie jeden wieczór można by przegadać. Mam znajomych co przynoszą robotę z biura do domu bo trzeba to wyrobić, deadline itp.

    No to jest chore, a właściwie powinno się dążyć do zmniejszenia ilości godzin. Pamiętam dawno temu w polsce jeszcze jak mieszkaliśmy tam no i pracowałem w biurze ( od dawna pracuję zdalnie w 100% ), to taki kult zapierdalactwa był. Ludzie jakby czuli się ważni, o tyle pracy mam ! Jestem Pan ważny 🙂

    Ale u wielu znajomych widzieliśmy, że podczas reklamy jest hipnoza, ludzie wyłączeni z życia tylko przyswajają tą papkę. Tak więc jesteśmy w miejscy gdzie konsumpcjonizm jako religia kapitalizmu cały czas ma nad społeczeństwami władzę. Wyścig, kto lepszy a potem tylko depresje i flustracje.

    Oj tak.. mój ojciec co zauważyłem jak byliśmy w polsce jakiś czas temu, włącza TVN24 i nie ma gościa, nie ma gości w domu, nie ma świata liczy się tylko to co pierdzielą w TV 🙂

    Wielokrotnie już widzieliśmy dziwne spojrzenia ludzi kiedy podczas rozmowy wyszło, że nie kupujemy firmowych ciuchów albo w jakiejś innej dziedzinie nie chcemy być na topie.

    No to jest w ogóle popierdzielone, gadałem w ogóle z gościem z którym mam korki językowe online, on mieszka w wawie, jak mi mówił ma klienta który tak na oko i wg. rozmów wspólnych wnioskuje, że zarabia coś pomiędzy 4k a 5k pln. Za to popierdziela z najnowszym iPhonem 🙂
    Ludzie powariowali.

    Dawno temu przeczytałem książkę "Pochwała powolności - Carl Honore" gdzie na kilka ważnych rzeczy zwrócił uwagę i trochę z tego co napisał można wykorzystać w swoim życiu.

    O chyba dodam sobie do listy do przeczytania 🙂


  • Jak tak sobie przypomnę to dzieciństwo,
    w podstawówce ucz się ucz,
    w liceum ucz się ucz,
    studia ucz się !
    do pracy idź, weź kredyt na mieszkanie, załóż rodzinę.

    Tak to w skrócie wygląda. Do tego jaka to presja matko jedyna.
    Jak sobie przypomnę, że jako dziecko płakałem, bo mnie starzy opierdolili za to, że jakieś słabe oceany miałem ?
    ( swoją drogą w liceum to im pokazałem haha same zagrożenia i wagarowanie ), no śmiać się teraz z tego chce.
    Na co komu ten stres i ta presja były potrzebne.

    Oglądam tego gościa od dawna już na YT:
    https://www.youtube.com/user/kolodziejadrian/videos
    tu jego kanał.
    Nie pamiętam który to film nie chce mi się teraz szukać, ale on omawiał już nie raz jakie ma nawyki, wstaje o 5 rano coś tam robi, nawet zasrana medytacja nie jest dla przyjemności, ale dla zwiększenia produktywności. No jak jego słucham jakby życie całe miał podporządkowane wyścigowi szczurów.
    No i oglądam gościa i myśle sobie, to jest sukces ? Ja wieczorem zamiast czytać książki o sprzedaży, czytam coś dla relaksu 🙂 Bo kiedy niby mam to robić, czemu mam tego nie robić ?

    Wpiszcie sobie w YT:

    20m2 robert gryn

    Gość kiedyś opowiadał praktycznie to samo, wstać rano, medytacje bla bla bla, keto bo mało czasu na gotowanie, zapierdalać zapierdalać zapierdalać, sukces sukces sukces.

    Obecnie jest po depresjach, gównach, wypaleniu.
    Ćpa achujaskę i opowiada o przebudzeniu.

    I to nie jest odosobniony przypadek, ba nawet mu się nie dziwię, kto może wytrzymać takie tempo tyle lat.


  • @wiegul Zgadza się. Korpo plus socjalizm. Dla mnie jest to komunizm i faszyzm w jednym.
    To nazywa się tylko kapitalizmem, ale nie oszukujmy się, w kapitaliźmie wyrosły tego podwaliny,
    już w pierwszej połowie 20go wieku były pierwsze jaskółki.


  • @baku bo sie trzeba zastanowic co tym sukcesem jest tak naprawde, wiekszosc juz osiagnelismy bedac na tej planecie, bedąc zdrowym, do tego najwazniejszy wyscig tez juz wygralismy (tyle plemników a akurat my 😄 ) wiec po co sie scigac i kupowac to wszystko na pokaz


  • @damian123497 napisał w Freetarianizm:

    tyle plemników a akurat my

    heheh, no taki wyścig szczurów główny mamy za sobą 🙂


  • @baku Człowiek maszyna... A w tle cała pop kultura z przedstawianiem robotów w antropomorficzny sposób,
    sugerujący ich odczuwanie...

  • Patroni

    @baku Z tym uczeniem to tak właśnie jest. Obecnie moje pierwsze dziecko jest na takim etapie, że musi się zaczać zastanawiać co zrobić po "koledzu" i jakie studia będzie wybierać.
    Trochę się interesuję różnymi rzeczami i jak tu doradzić co będzie potrzebne za 10 czy 20 lat. Tym bardziej, że coraz bardziej na horyzoncie jest robotyzacja życia.
    Trzeba się uczyć ale czego, ile i jak to już zagadka.
    Jak dla mnie to jest naciągane i na pokaz takie życie gdzie trzeba jak najwięcej zajęć dodatkowych wcisnąć w swoją dobę bo inaczej ty sam (nie ty osobiście) albo otoczenie uzna, że nic ze soba nie robisz, nie jesteś na topie, albo fit albo inne ciulstwo i przez to nie jest się atrakcyjnym dla otoczenia. Bzdura.
    Najbardziej mnie irytuje to jak ludzie uważają, że nie można po prostu poleniuchować tylko zawsze wszystko musi być aktywnie, szybko i zaliczone.
    Nie chcę zaliczać tylko przeżyć.


  • Lubię rozpisywać swoje myśli w punktach 😄 więc :

    1. Jak już ktoś wspomniał, nie lubię gadania ludzi (głównie na tym sztucznym grajdole- Instagramie) jacy to oni nie są zarobieni, ile to nie mają projektów, jak mało to oni nie śpią, ile kolejnych spraw to im się nie szykuje. Wtedy sobie myślę - "żalisz się czy chwalisz?" bo często mam wrażenie, że jednak to drugie. Nasza kultura mówi nam, że jeśli ciągle nie jesteśmy w akcji, ciągle czegoś nie zdobywamy, zaliczamy to jesteśmy gówno warci. Gówno warte to jest takie przeświadczenie.

    2. Wychowałam się w domu, w którym przedmioty, ubrania i "marki" nie mają znaczenia. Nie mam absolutnie sentymentu do przedmiotów i tym lepiej się czuję im mniej ich wokół mnie jest. Przedmioty nie dają mi szczęścia, ale nie będę kłamać, że własny niewielki dom nie dałby mi odrobiny spokoju i właśnie radości. Byle w tym domu nie było wiele przedmiotów 😄

    3. Na uczelni skończyłam dość nietypowy kierunek studiów- scenografię. Czyli mogłabym się zajmować scenografią (dekoracją) teatralną, filmową, reklamową, do sesji zdjęciowych, klipów itp. ale po pierwsze musiałabym się przyczyniać do tworzenia nowych przedmiotów, albo organizować wiele przedmiotów, a tego nie chcę, a po drugie zawód scenografa to jest praca 24/7, 7 dni w tygodniu. Niedawno widziałam info, że młoda scenografka zginęła w wypadku samochodowym jadąc w nocy na plan filmowy. Nie dziękuję. Jednak nie żałuję takich studiów, po prostu idę w kierunku grafiki 3d i tam, w małym pudełku zwanym laptopem mogę sobie tworzyć wszelkie scenografie świata. A i kasa z tego nie najgorsza i można pracować zdalnie np. na Karaibach (kto wie, Palma szykuj hamak :D)

    4. To co teraz napiszę może brzmieć jak banał, ale trudno. Ludzie często nie cieszą się tylko z tego powodu że są, że jest dobrze, tu i teraz. Przez to, że mam nerwicę i ataki paniki i stany lękowe odczuwa się tak jak np. zawał i ma się wrażenie, że się właśnie umiera to w dni kiedy jest dobrze (a odkąd zmieniłam dietę i sposób myślenia to jest już dobrze prawie przez cały czas) to kiedy kładę się spać to jestem szczęśliwa, że ten dzień był dobry.


  • @Ola-Be napisał w Freetarianizm:

    To co teraz napiszę może brzmieć jak banał, ale trudno. Ludzie często nie cieszą się tylko z tego powodu że są, że jest dobrze, tu i teraz.

    kurde pewnie, taka umiejętność to zbawienie wręcz.
    Która mi uciekła w ogóle..

    Pamiętam czasy jak razem z @annabak88 zamieszkaliśmy wspólnie.
    Ciągleliśmy jeszcze wtedy swoje studia zaocznie, kasy nam starczało dosłownie na styk. Ja wtedy pracowałem tak, że sporo jeździłem po polsce a firma mi opłacała noclegi w hotelu, no to śniadania w hotelach, obiad na mieście ( na koszt firmy ), @annabak88 wtedy w przedszkolu pracowała i tam jadła hehe, jak nie miałem wyjazdu, to przynosiła obiadki z pracy do domu 😄 Także koszt żarcia nam odpadał. W ogóle wtedy nie przejmowaliśmy się niczym, pełna wyjebka i radość, że mieszkamy razem, że jakoś tam powoli się ogarniamy życiowo. Plany były ale bez sraczki żadnej w stylu musimy to musimy tamto.
    Na urlop to pod domki nad jezioro, jak najtaniej byle bliżej haha ( na kaszubach ) i zajebiście. Nie potrzeba było nie wiem wycieczki za 15k PLN i cykania fotek co 5 sekund. W tamtym okresie to my prawie nic na sociale żeśmy nie wrzucali właściwie..

    Potem się zesrało u mnie w głowie, zaczałem pracować dla startupu z USA, w sumie super okazja, bo zdalnie no i ciągle w tym fachu robię. Tylko no mentalnie zacząłem się ogarniać powoli powoli po odejściu od nich. Zacząłem się srać wiecznie a to o oszczędności, a to aby do przodu przeć itd. To typowe gówno takie cywilizacyjne hehe.

    Obecnie od 3 lat współpracuję z firmą z Polski i jest zajebiście. Jeszcze czasem mam przebłyski debilizmu i szukania problemów na siłę ale no chciałbym już wrócić w 100% mentalnie do tamtego okresu. Bez ciśnień kompletnie, bez presji, 200% czerpania radości z życia. Blisko już tego jestem, może to i taki balans mam teraz nie wiem, ale jak wpada coś durnego do łba już wiem o co chodzi chociaż hehe.


  • @robertrobson napisał w Freetarianizm:

    Jak dla mnie to jest naciągane i na pokaz takie życie gdzie trzeba jak najwięcej zajęć dodatkowych wcisnąć w swoją dobę bo inaczej ty sam (nie ty osobiście) albo otoczenie uzna, że nic ze soba nie robisz, nie jesteś na topie, albo fit albo inne ciulstwo i przez to nie jest się atrakcyjnym dla otoczenia. Bzdura.

    no to pamiętam, sam tam miałem, a skąd takie szambo w głowie to nie mam pojęcia. Taki kult niewolnika dosłownie..

Użytkownicy Online

Kategorie

  • Forumowo

    Sprawy dotyczące forum, propozycje, skargi i zażalenia

  • OFFTOPIC

    Czyli wszystko co nie pasuje do innych kategorii