Zdrowie psychiczne na carni/keto/GAPS



  • A tam... co sobie będziemy żałować i słuchać, że jest gorzej.
    Mamy wiadome przypadki szaleństw na karniworze, o których głośno 🙂 ale...
    Stawiam stejka obok dziurawca, które jest naprawdę silnym antydepresantem (dlatego na ulotce prochów zawsze się o nim
    wspomina, by przypadkiem, go z nim nie łączyć).

    Ostatnio miałam trudny czas. I łzy i przejścia życiowe.
    Jak mam stejka na śniadanie z dużą ilością tłuszczu, to... zaczynam się głupio uśmiechać.
    Taki poziom dopaminy się pojawia, siły, poczucia, że mogę. Zwyczajne, a jednak niesamowite
    dla kogoś, kto zaczynał dzień od głupich jaglanek i owsianek...
    O śnie nawet nie wspomnę, bo całe życie to był dramat.

    Oczywiście mięso i tłuszcz nie załatwiają wszystkiego. Od czegoś są sport, terapie i sensowne wybory,
    ale GAPS (akurat jestem na tym) robi taką różnicę, jakby móc oddychać pełną piersią,
    a żyć na bezdechu...

    Jak u Was z głową, kiedy stosujecie tę naszą niemoralną, niezdrową i niebezpieczną dietę?
    Oczywiście nie ma co porównywać siebie z innymi, jakimiś tytanami zdrowia psychicznego,
    ale jak słusznie radzi Jordan, z sobą samym z wczoraj...



  • Aniu to bardzo ciekawe co opowiadasz dlaczego nie opowiesz tego bezpośrednio u Kasi. Jeśli chodzi o takie tematy, to polecam całym sercem na youtube pana, który nazywa się THOMAS CLARK.




  • Patroni

    Coś jest na rzeczy ponoć z białkami i szczególnie tryptofanem. A może to tez podaż DHA? A może cynku? A może żelaza i kop energetyczny. A może wsyztsko naraz. Tak czy owak no nie widziałam jeszcze żeby ktoś po stejku przyrządzonym medium do rare czuł się źle. Ciekawe.



  • Co do dziurawca trzeba uważać. Ja stosowałam herbatę ziołową mieszankę z Darów Natury na wątrobę swego czasu. Dwa razy dziennie piłam jak na opakowaniu. W pewnym momencie ciśnienie skoczyło mi na 150. Oprócz łączenia z lekami to ludzie z nadciśnieniem też muszą uważać. Ja nie wiedziałam hehe. Nie doczytałam 😉

    Ja muszę stosować taką dietę bezwzględnie (ja akurat niskowęglowodanową) i bez żadnych odstępstw. Jak tylko zjem coś innego węglowego, albo coś na co mam alergię (tak było w czasie okołoświątecznym) od razu wszystko wraca. Stany lękowe, nerwice i mijają dni za nim znów to ustabilizuje. Także początek stycznia był kijowy. U mnie też pojawia się taki problem, że i tak mam ograniczoną dietę, bo wielu rzeczy nie mogę, a szybko różne jedzenie mi się nudzi.

    Ale chyba niskowęglowodanowa to za mało. Bo w dalszym ciągu coś mnie męczy. W mniejszym nasileniu, ale jednak. Na karni nie mam odwagi. Opisywałam też moją ex wegańską historie, a w niej mój stan psychiczny.

    W związku z tym, że takie jedzenie (ekologiczne z targu) mnie i męża dużo kosztuje (jak na nasze finanse) będę próbować 1,5 posiłku dziennie. Kubek rosołu, a potem obiad. Stosuje też rotacje, żeby codziennie nie jeść tego samego. A jak teraz jem dwa posiłki dziennie to kończą mi się już pomysły i z rotacją trudniej.

    Trudna sprawa ze mną, na razie stoję w miejscu i nie wiem co dalej.



  • Mój ulubiony "autysta" twierdzi, że tego typu odżywianie konkretnie u niego Karni i to w jego przypadku bardzo monotonne zmieniło jego życie i pomogło mu. Właśnie dlatego o tym nagrywa z innymi



  • @Edyta-Joanna-H Będę oglądać w wolnej chwili 🙂
    Też o tym myślałam, ale póki co łatwiej mi o tym wszystkim pisać.
    Może niedługo wrzucę niedługi tekst o depresji, odprysk tego, nad czym pracuję, pisząc o niedożywieniu.
    Dzięki, sprawdzę Clarka i tego autystę.



  • @Anna A może to nie jakaś właściwość tej diety, tylko po prostu cieszysz się na to, że zjesz to, co lubisz (a przy okazji coś zdrowego)? Ja mam to samo z jajkami sadzonymi na swojskim boczku, czy ze śledziami w śmietanie, po prostu "magia" ulubionego smaku (tu smaku dzieciństwa). Jakkolwiek by nie było fajnie, że tak to na Ciebie pozytywnie działa :). Dużo siły życzę!



  • @Anna-LKarnityna Nieee 🙂 Weganka nigdy nie byłam, tylko wegetarianką. Potrafiłam wpieprzyć kilka jajek sadzonych.
    Po wielu latach od wielkiego dzwonu zjadłam z poczuciem winy udko kurczaka... Nie miałam specjalnie klimatów, że wmawiam sobie,
    że coś mi smakuje, żeby tylko nie biegać głodna. Chociaż nie najadałam się, tylko zapychałam. A widzę to dopiero teraz.

    Ja jem te stejki prawie surowe, a gdybym miała wybrać to wolę wypieczone. Jako dziecko uwielbiałam pieczoną krew w sosie.
    Jadło się tłusto, dziadek gotował, skwarki, bekony, golonki, genialne wspomnienia rodzinnych biesiad. Na szczęście miałam z czego później zjadać samą siebie...
    I mój mikrobiom załapuje się na cały ten tłuszcz.

    Piję dużo wywarów. One też cerują łeb... Dzięki za życzenia 🙂



  • @AnnaM Ciekawe, co piszesz o tym ciśnieniu. Nie miałam pojęcia, że aż tak.
    Coś mi się zdaje, że czystek może podobnie działać.

    O rotowaniu pisze Bednarczyk całkiem sensownie.
    Czasem organizm daje się oszukać - jak jajka wsadzi się w innej formie. Ale dobrze jest faktycznie zmieniać,
    żeby alergia nie wyskoczyła. Takie czasy...
    Wolimy pewne rodzaje mięs od drugich, inne są łatwiej dostępne, ale faktem jest, że każde mają co innego do zaproponowania,
    podobnie z rodzajami podrobów i tłuszczy...



  • @Palma Mitochondria są na rzeczy, bo najlepiej je rozrusza wół... (L karnityna, q10, żelazo).
    Plus tłuszcz, który daje paliwo dla mózgu i razem ze sprawnymi mitochondriami daje wprawienie w ruch całego systemu - czyli też tych nieszczęsnych przekaźników dopaminy, serotoniny, z braku których przy depresji nie wyrabia się na zakrętach. Tak to sobie tłumaczę.

    Poza tym na pewno DHA, jeśli grass fed, na pewno b12. No i łatwo przyswajalne białko, z tryptofanem, innymi aminokwasami,
    a przede wszystkim samym komórkowym budulcem, bez którego to tak jakby sobie to wszystko szkicować w powietrzu...



  • @Anna Nie wiem, co do tego ma weganizm czy wegetarianizm, ale nie chodzi mi o wmawianie sobie - może byłam mało precyzyjna, ale chodzi mi o to,że jeżeli coś lubisz (czy tego steka, czy inną kaszankę) , to wtedy się cieszysz na coś dobrego - bez wmawiania.



  • @Anna-LKarnityna Rozumiem, ale tak jak napisałam, miałam już wcześniej swoje powody do radości 🙂

    Wiesz, jak zaczęłam jeść mięso, to był najpierw drób. Z czasem się dopiero otworzyłam na wołowinę.
    Gotowana wołowina zresztą też tego nie daje, więc z początku nie rozumiałam. Że chodzi właśnie o na wpół surowe mięso.
    To samo z wątróbką. Tylko na wpół surowa - wtedy wchodzi w człowieka życie.
    Nie cieszę się specjalnie na jedzenie prawie surowej wątróbki 🙂 Tylko na efekt po.



  • Aniu mnie nie było łatwo o tym mówić. Ani za pierwszym ani za drugim razem ale uważam, że powinniśmy głośno o tym mówić. Nawet jeśli ludzie w internecie tak projektują, że przekręcą dokładnie wszystko co powiedziałam. Powiedziałam, że ludzie z chorobą dwubiegunową są wykluczeni przez depresję z normalnego życia, a ktoś się oburzył bo mówienie tego to bezczelność...A to prawda bo mają taką depresję, że nie utrzymają na dłużej żadnej pracy.Jeśli osoba z autyzmem czy Aspergerem nie będzie mieć ospowiednio dobranej do siebie pracy, nie utrzyma jej po prostu bo społeczeństwo nie jest tolerancyjne. Wyszło na to, że ich obrażam ;). Idiotów mam gdzieś. Na 100 głupich komentarzy zawsze znajdzie się kilkanaście inteligentnych osób, które napiszą coś mądrego na szczęście. Całe szczęście, że nie ma nic wspólnego z Youtube mogę czyjeś halucynacje mieć gdzieś 😉 ale komuś to może pomóc, tym wartościowym osobom.


  • Patroni

    Tak zawsze gdy prezentujemy swoje zdanie i swoje idee to musimy się liczyć z tym ze wstrząsamy światem wielu ludzi. Oni siedzą sobie w swoim bunkrze i jeszcze maja do ciebie pretensje za to ze... samo cię słuchają 🤣🤣

    Należy pamiętać ze te wszystkie emocjonalne rzygi biorą się tylko z jednego powodu: nasze argumenty ich przekonują. I dlatego doświadczają dysonansu. Nie doświadcza dysonansu ktoś kto nie został w jakiś sposób przekonany.

    Wiec należy ich zostawić. Oni się biją sami ze sobą tak naprawdę. Stad te całe halucynacje i próby dyskredytacji źródła.



  • Podziwam twoją cierpliwość co do tych emocjonalnych rzygów, ja się chyba muszę nauczyć by to zaakceptować. Ilu ludzi tyle ich projekcji i rzygów. Dla większości było super. Dla niektórych "już nie tak emocjonalnie i spontanicznie tylko spokojniej jak za pierwszym razem", szukają jakiejś sensacji," że za mało powiedziałam" (nie będę srać serduszkami, nie jestem Mario). Inni, "że za dużo gadałam" czyli dokładnie przeciwnie. No i ten odwiedczny argument, że "tylko w Niemczech jest fajne mięso od rolnika"...Wpadam do rodziny w Polsce jakie oni mają mięso więc wiem, że to bzdura totalna, wymówka po prostu. I oczywiście wszystkim teraz wciskam Karniwora na siłę 😉 Wszyscy, którzy się tak czepiają innych na Youtube, SAMI nie wystąpią nigdy bo w gacie narobili ze stresu.



  • @Edyta-Joanna-H Tak, Edyto, trzeba o tym głośno mówić. Podejrzewam jednak, że mi lepiej wychodzi pisanie 🙂
    Zobaczymy, może przyjdzie moment, że wyjdę z tym do świata i pogadamy sobie z Palmą.

    Teraz wszyscy nic tylko obrażeni... Tak się niestety dzieje, jak prawda w deficycie.
    To, co piszesz, to życiówka. Domyślam się, jaki typ się może obrazić - wyznający poprealizm polityczny
    i idący przez życie z zamkniętymi oczami w poczuciu moralnego oburzenia godnego lepszej sprawy...
    Ci ludzie bredzą o różnorodności, tolerancji itp, a nie wiedzą, na czym ona polega. Że każda inność czy choroba ma swoją cenę, potencjał i słabość...



  • @Palma Albo w ogóle nie chcą słuchać...
    Mam w dalszej rodzinie wegan z dzieckiem. Wiedzą, że byłam wegetarianką i że już nie jestem.
    Wiedzą, że piszę na ten temat. Zaproponowałam spotkanie, bo wiem, że tam już coś zaczyna pękać
    (problemy ze skórą, klasyczny pierwszy objaw). Byłam pewna, że oni są nie ideolo, tylko złapani w sieć niby zdrowej diety...
    Możliwe, że mają coś do stracenia na poziomie psychologicznym.. Nie wiem. Ale akurat po nich spodziewałam się
    większej otwartości.

    Dziś ludzie ładują na talerz nie tylko jedzenie. Nie wiem, co to jest w ich przypadku, ale po innych widzę,
    że często jest to poczucie własnej wartości. Ludzie muszą sobie coś odjąć, ukarać się, zniewolić żeby poczuć, że istnieją.
    i że to ich istnienie ma sens. No i to jest droga do choroby psychicznej. Nie trzeba braków b12...



  • Zastanawiam się dlaczego nikt nie wspomina o kreatynie w wołowinie? Jest jej tam najwięcej ze wszystkich innych mięs. Kreatyna odgrywa bardzo duży wpływ na nasz organizm, nie tylko na wydolność mięśni (większe nawodnienie mięśni, siła, wytrzymałość i szybsza regeneracja), ogólnej energii, ale i pracy mózgu i ogólnego samopoczucia. Bardzo możliwe, że na carni to wszystko jest właśnie wynikiem tej kreatyny. Substancja jest bardzo mocno przebadana, jest tysiące badań pokazujących jej rolę w organizmie jak i efekty. Wystarczy już około 5g dziennie (400g wołowiny ma około 2g kreatyny) by odczuć znaczącą poprawę funkcjonowania organizmu. Jedynym jej minusem, to przy nadmiarze kreatyny może powodować u panów wzrost DHT i jeżeli mają predyspozycję genetycznie do androgennego wypadania włosów, to wiadomo co się stanie.


  • Patroni

    @Edyta-Joanna-H napisał w Zdrowie psychiczne na carni/keto/GAPS:

    Podziwam twoją cierpliwość co do tych emocjonalnych rzygów, ja się chyba muszę nauczyć by to zaakceptować. Ilu ludzi tyle ich projekcji i rzygów. Dla większości było super. Dla niektórych "już nie tak emocjonalnie i spontanicznie tylko spokojniej jak za pierwszym razem", szukają jakiejś sensacji," że za mało powiedziałam" (nie będę srać serduszkami, nie jestem Mario). Inni, "że za dużo gadałam" czyli dokładnie przeciwnie. No i ten odwiedczny argument, że "tylko w Niemczech jest fajne mięso od rolnika"...Wpadam do rodziny w Polsce jakie oni mają mięso więc wiem, że to bzdura totalna, wymówka po prostu. I oczywiście wszystkim teraz wciskam Karniwora na siłę 😉 Wszyscy, którzy się tak czepiają innych na Youtube, SAMI nie wystąpią nigdy bo w gacie narobili ze stresu.

    Trzeba się nauczyć nie wchodzić w pozycje obronna gdy ktoś wymyśla na twój temat etc.

    Nie jest to łatwe ar trzeba po prostu argumentem ich lać 🤣 albo metoda lustra wtedy to oni są pod ściana i musza się bronić.

    No ciężka sztuka. Powiem tak: postawa to zrozumieć ze oni się naprawdę kłócą i walczą sami ze sobą. Nie z nami


Log in to reply
 

Użytkownicy Online

Kategorie

  • Forumowo

    Sprawy dotyczące forum, propozycje, skargi i zażalenia

  • OFFTOPIC

    Czyli wszystko co nie pasuje do innych kategorii