WYKRYTO AD BLOCK

Forum rezyduje na niezależnym serwerze, który opłacamy.
Jeśli chcesz nas wspierać - wystarczy, że wyłączysz AdBlocka i pozwolisz reklamom zarabiać.
Dziękujemy!

Frank Tufano - zagrożenie na Carni !!!



  • Każdy na karni powinien obejrzeć, poruszył kilka ciekawych wątków, zagrożeń i MOŻLIWYCH rozwiązań. Ciekawy pomysł rzucił również dla osób problemami histaminowymi, a niedoborem miedzi, aż chyba sprawdzę dokładniej ten wątek.


  • Patroni

    Ja przestałam go oglądać gdy wyszło jak bezczelnie sobie przypisuje prace innych przy jodzie. Od tego chyba się zaczął jego beef ze środowiskiem karni. Które zreszta oskarża o zarabianie etc, projektując wg mnie swoje własne motywacje. To u niego najbardziej widać bowiem parcie na szkło i kasę.

    Ten filmik dziś widziałam bo mi wyskoczył na YT, i kolejny raz widzę Franka który nie filtruje swoich wniosków przez bardzo istotna kwestie: on jest bardzo chory, jego jelita są w fatalnym stanie i nie toleruje nawet surowego nabiału.

    A jednak mówi o swoich problemach jak o czymś co absolutnie musi się tyczyć każdego. W ogóle nawet nie poruszył tematu wchłaniania w jelitach owych substancji. Ale wie na pewno ze inni karni musza jeść wg jego zaleceń. No widzę tu sporo problemów 🙂

    Oczywiście nie kwestionuje, że to co mówi może być jedynym czynnikiem, ale... czy gdyby tak było nie widzielibyśmy masowo zrujnowanych karniworów którzy jedzą głównie steki? Mamy przecież przykłady ludzi którzy są na takiej mega restrykcyjnej diecie od lat. Dlaczego oni nie maja problemu z żelazem? 🤔🤔🤔

    Podsumowując: myśle ze dobrym pomysłem jest filtrować treści Franka przez:

    1. Ma chłopak parcie na szkło i się z tym nawet nie kryje
    2. Sprzedaje karniwora nie tylko jako dietę ale jako lajwstajl
    3. Ma bardzo chore jelita (najbardziej jak się da)

    Inny przykład podobnej sytuacji z jelitami to Veg. Police. Ma dużo więcej dystansu, ale tez nie da się nie zauważyć że chłopak szuka jednego magicznego rozwiązania na swoje problemy.

    PS. Żeby było jeszcze produktywniej dodam od czego wg mnie tacy ludzie powinni zacząć w ogóle:
    Od przyznania przed samym sobą przynajmniej, że maja problem zdrowotny bardzo poważny.



  • @Palma Na samooszukiwanie się w temacie żarcia, własnego stanu zdrowia weganie nie mają monopolu...

    Swoją drogą chore jelita to jakaś masówka się robi. A Franka już podejrzewałam o jakieś historie, bo jak na 29 latka, żeby obkładać sobie twarz z rana prosciutto...



  • @Palma @Anna Jak najbardziej się zgadzam, ale jednak warto na ten wątek spojrzeć i dobrze, że Frank to nagłaśnia, bo jednak z nadmiarem żelaza nie ma żartów i warto to mieć z tyłu głowy. Nie wiem tylko dlaczego on pisze, że prawie nikt tego tematu nie porusza np. na grupach karni, skoro ja sam widziałem przynajmniej kilka razy ostatnio ludzi zastanawiających się i dyskutujących na ten temat mimo, że na karni nie jestem. Natomiast zaciekawił mnie bardzo tą miedzią w stosunku do histaminy, bo z tą teorią spotykam się po raz drugi.


  • Patroni

    @Dawid-Int napisał w Frank Tufano - zagrożenie na Carni !!!:

    @Palma @Anna Nie wiem tylko dlaczego on pisze, że prawie nikt tego tematu nie porusza np. na grupach karni, skoro ja sam widziałem przynajmniej kilka razy ostatnio ludzi zastanawiających się i dyskutujących na ten temat mimo, że na karni nie jestem..

    Bo pewnie on żyje w swoim świecie. Jak weganie o frutawraki. Oni tez nie widza pewnych rzeczy które nie pasują do ich banki.

    Ja sama mówiłam o wysokim żelazie na takiej diecie u facetów szcegolnie bo my kobitki jesteśmy wiecie ewolucyjnie wyżej i mamy mechanizm comiesięcznego „łoczyszczania” 🤣🤣🤣

    Natomiast panowie za czasów takich karni diet to polowali, budowali, no mieli różne męskie zajęcia które kończyły się zwykle jakimiś ranami. Wiec być może ten mechanizm magazynowania żelaza do tego się dostosował ze były cykliczne u facetów tez „upuszczania krwi”.

    Co by tłumaczyło czemu Frankie się tak dużo lepiej poczuł po upuszczeniu krwi. Swojo drogo czy kiedyś upuszczaniem krwi nie „leczono” ludzi?

    Mechanizm jest podwójny co najmniej:

    1. usuwa żelazo
    2. stymuluje poprzez hormeze (stres nieco podobny do rany) Produkcje krwinek, zwolnienia zapasów żelaza z wątroby i organów etc.

    Mnie natomiast najbardziej tu interesuje dlaczego nie ma innych przykładów takiego stanu rzeczy u karniworow szczególnie tych dlugodystansowych jak Anderseni. Może klamio 😄 tylko po co? Oni nie sprzedajo jak Mario.

    Obawiam się wiec że dużo więcej będą tu miały do powiedzenia indywidualne problemy : jelitowe na przykład. Frank mi przypomina Veg Police bardzo, obydwoje niestabilni dietetycznie ze się tak wyrażę, niby mówią o swoich problemach ale odnoszę wrażenie ze nie cała prawdę, i mocno PO fakcie.

    Wydaje mi się że oboje próbują być „normalni” i zwyczajnie udają sami przed sobą że znaleźli (kolejny raz) magiczna substancje uzdrawiającą.

    Zamiast po prostu zaakceptować że są ba chwile obecna nieuleczalni. I żyć normalnie.

    Obaj panowie maja jakiś potężny problem z nabiałem. Frank teraz ponoć je mleko kozie? Obawiam się że skończy się to tak samo jak wcześniejsze próby nabiałowe dla niego.

    Needless to say: dzieciaki u Nataszy Campbell z tego co wiem są zawsze w stanie funkcjonować na nabiale. Ale nawet na GAPS wprowadza się nabiał od domowych fermentow typu jogurt kefir zsiadłe w MALUTKICH ilościach. Później próbują wprowadzać kiszonki. Ale niektóre dzieciaki reagują negatywnie na kiszonki nawet po latach. I takie dzieciory zostają na karni. Pewnie na całe życie.

    Mikhaila Peterson ten sam problem. Miał ponoć teraz ten przeszczep dupy, czy jak to się tam zwie. To eksperymentalne wyjęcie fragmentu z czyjejś dupy i wstawienie do waszej 😄 przeszczep bakterii można by rzec. Nic nie gada, wiec domniemam ze się nie udało

    Czemu co ludzie nie próbują leczyć się GAPSem wlansie jest beyond me. Może o tym nie słyszeli. Surowy nabiał na nich nie działa i nie dziwota - choroby jelit to tez brak flory jelitowej. Trzeba jej dosłownie dostarczyć. Z mięsem nie ma problemów bo mięcho nie ma węgli. Ale nabiał już ma. I dlatego kefiry etc dosłownie leczo jelita. Szcegolnie te z surowego mleka.

    Ale to trzeba wprowadzać powoli. Dosłownie łyżeczka na dzień i patrzeć na efekty. Sraka? To oznacza ze za dużo było. Powrót i od początku.

    Nie znam przypadku żeby się nie udało wprowadzić nabiału do diety. Znam przypadku ze się nie dało wprowadzić roślin. Anegdotki Of korz.

    A taki Veg police się „rzuca” na kefir i dziwi ze nie działa. Czasem mam wrażenie ze oni potrzebują psychologa najpierw, a dopiero potem eksperymentów.

    Natomiast czy samostekowa dieta jest sensowna?
    No nie. Wg mnie jest głupota ograniczanie czegokolwiek co powtarzam za każdym razem. Po co? Wiemy ze zdolność trawienia roślin zanika, zdolność trawienia mięsa nie. Nigdy z tego co widziałam. Correct me if I’m wrong.

    Wg mnie wystarczy ograniczyć trucizny. Subst. Uzależniając. Toksyny. Za jedna z nich uznaje ja glukozę i fruktozę np. Ale to tylko moje wnioski.
    Uwaga używam słowa OGRANICZYĆ. do jakiego poziomu to se każdy ustala indywidualnie. Jak z alkoholem. I wsyztskim. Dopoki mamy kontrole i czujemy się dobrze/zachowujemy zdrowie - jest git. Można dywagować jak to mierzyć ale to tez ind. sprawa.

    I gdy to zrobimy, organizm sam wskazuje czego potrzebuje. Ja np ostatnio miałam 2 tyg śmietanowy, organizm się domagał śmietany przekwaszonej i tyle. Żarłam po 600-800 gr dziennie i nie filozofowalam. Jem to na co mam ochotę w miarę dostępności. Bywa ze nie mam ochoty na stejki takie, tylko inne. Bywa ze zjem mniej tłuszczu a więcej protein.

    Obserwuje ze dopóki mowa o świeżym jakościowym i UWAGA - niepakowanym!!!! pokarmie - nie ma problemów.

    No i jestem za żarciem różnorodnie czyli w całości. Wątróbka razem z sercami i nerkami. Mózg z mięsem z głowy. Tłuszcz ze stejkiem. Skóry z miechem. Mleko z jajami. Itd.

    Ale wciskanie w siebie na sile wątróbki podczas gdy np organizm się domaga samych stejkow uważam za głupotę.



  • @Palma napisał w Frank Tufano - zagrożenie na Carni !!!:

    I gdy to zrobimy, organizm sam wskazuje czego potrzebuje. Ja np ostatnio miałam 2 tyg śmietanowy, organizm się domagał śmietany przekwaszonej i tyle. Żarłam po 600-800 gr dziennie i nie filozofowalam. Jem to na co mam ochotę w miarę dostępności. Bywa ze nie mam ochoty na stejki takie, tylko inne. Bywa ze zjem mniej tłuszczu a więcej protein.

    Jeśli mogę dodać coś od siebie, osobiście wolę kierować się tym co organizm nie chce, czyli czym się nasyci, pomijam w tej wyliczance cukier, bo jak sprawdzałem kiedyś 😄 to nie da się nim nasycić. Ale o co mi biega, też miewam takie fazy by jeść tylko konkretną rzecz przez jakiś czas, ale co najistotniejsze, po jakimś czasie jest stop i więcej się nie zmieści nie chce i już patrzeć się nie da. Ale niektórzy podejdą, że są na karni/vege/ fruta czy czym innym i muszą bo tak trzeba i już. jest ktoś frutasem to będzie sobie wpychał do gęby avocado i wmawiał jakie to smaczne 😄 ja tez bym nie wyrobił jak bym miał same np steki szamać, rybki i jajka to inna bajka, ale steki już bardziej okazjonalnie. A już najlepiej jak falami z nasileniem na przemian jajka, ryby, steki, jako jedzenie dominujące.
    kurdę, miałem o jednym a się jakoś rozjechałem.



  • Był czas, że regularnie co dwa miesiące oddawałem krew jako dawca. Taki zabieg ma swoje dobre strony medyczne. Więc dla facetów z nadmiarem żelaza to może być jakieś rozwiązanie.


Log in to reply
 

Chcesz być na biężąco?