WYKRYTO AD BLOCK

Forum rezyduje na niezależnym serwerze, który opłacamy.
Jeśli chcesz nas wspierać - wystarczy, że wyłączysz AdBlocka i pozwolisz reklamom zarabiać.
Dziękujemy!

Balans Omega3, Omega6, Omega9 czyli wojna o kwasy nienasycone


  • Patroni

    Pozwolę sobie skopiować tu dość burzliwy temat z mojej grupy na FB: zaczęło się od zarzucenia artykułem:
    Mit magicznej proporcji omega 3 do omega 6

    Na to odpowiedział Łukasz Mateusz:
    "#omega3 #omega6 RÓWNOWAGA - CZY TO W OGÓLE ISTOTNE???
    Zostałem wywołany do tablicy przez Natalia Pączko. Okej, jak już mam się wypowiedzieć, to się wypowiem nieco dłużej, miał być to komentarz pod tamtym postem, okej, wolałem tego nie pisać, nie wchodzić w temat, bo teraz dopiero się zacznie, ale się w końcu rospisałem. Od razu zaznaczam, że jest to moja OSOBISTA opinia. Zacznę więc może banalnie, tak, wiem, wszyscy to już słyszeli wielokrotnie, ale to ważne w tej akurat kwestii, aby przypomnieć Klasyka. Otóż, mieszkancy wysp Oceanii, których dieta była oparta na tłuszczu nasyconym (olej kokosowy) nie chorowali na choroby cywilizacyjne typu choroby z autoagresji, alergie, miażdżyca czy zawały. Ich potomkowie po przeniesieniu się do miast i przejściu na zachodnią dietę opartą o tłuszcze wielonienasycone chorują tak samo jak my tu w Europie. Wcześniej nie mieli wcale dużych ilości omega 3 w diecie (trochę z ryb, ale nie z roślin), jednak nie mieli RÓWNIEŻ dużych ilości omega 6. Było mało obu, ale za to w równowadze. Dokładnie opisał to Dr Weston Price w książce "Nutrition and Physical Degeneration". U nas kiedyś, gdy w diecie przeważały tłuszcze nasycone (omega zero) i jednonienasycone (omega 9), choroby cywilizacyjne były również rzadkością. Ich epidemia zaczęła się dokładnie wtedy, gdy wprowadzono tłuszcze wielonienasycone (zarówno omega 3, jak i omega 6) jako główne źródło tłuszczu w diecie. Są to oleje roślinne tłoczone z nasion. Dlaczego to piszę? Bo kwestia proporcji omega 3 do 6 jest ważna, ale JESZCZE ważniejsze jest ograniczenie obu tych tłuszczy WIELOnienasyconych do ilości minimalnych. Gdyż są to tłuszcze niestabilne, które zużywają w organizmie witaminę E, powodują stres oksydacyjny, sprzyjają starzeniu błon komórkowych, powstawaniu wolnych rodników, a więc i nowotworów. Oczywiście, gdy masz ich niedobór, błony komórkowe nie mogą się prawidłowo komunikować ze sobą (co też sprzyja nowotworom), hormony nie mogą powstawać, neuroprzekaźniki źle funkcjonują (depresja) i wszystko się sypie, a więc są one potrzebne do życia. Ale w ilościach MINIMALNYCH, jako witamina, a nie jako źródło kalorii jak jest obecnie. W takich ilościach, jakie są nam potrzebne, występują one w łoju wołowym czy maśle. I są tam doskonale zbilansowane względem siebie. Omega 6 nie przeważa nad 3, o ile krowa jest karmiona trawą i to jest NORMA. Mało wielonienasyconych, ale w pełnej równowadze. Gdy spożywasz smalec, musisz suplementować olej z ryb, gdy spożywasz tłuszcz wołowy, nic nie musisz suplementować. Oczywiście, możesz jeść smalec i uzupełniać omega 3, ale i tak wymaga ono uzupełnienia przy spożywaniu bogatych w omega 6 tłuszczy typu żółtko jaja czy oliwa, które od smalcu są cenniejsze odżywczo, więc pytanie po co omegę 6 jeszcze bardziej eskalować jedząc smalec. Ale to taka mała dygresja, sorry, wiem że odbiegam od tematu. Idealny stosunek to taki, który nie daje przewagi żadnemu ze szlaków - a mamy trzy główne: jeden prowadzi do kwasu arachidonowego, drugi do dihomogammalinolenowego, a trzeci poprzez EPA do DHA. Niestety metabolity szlaku omega 6 hamują aktywność szlaku omega 3. Czyli im więcej omega 6, tym więcej potrzeba omega 3. Z wyjąkiem osób cierpiących na pyrolurię - wtedy jest dokładnie odwrotnie, gdyż szlak do DGLA i AA jest wtedy bardzo mocno hamowany przez metabolity omega 3. Dlaczego to napisałem? Bo kilka osób tutaj rzuciło następującą hipotezę: liczy się, aby dostarczyć wystarczająco dużo Omega 3, a kiedy ten warunek jest spełniony, wtedy nie ważne, ile zjesz omega 6 - i tak będzie dobrze. Nie, nie i jeszcze raz NIE!!! Tak naprawdę nawet z omega 3 nie wolno przesadzać. Oba tłuszcze same w sobie są silnie prozapalne (dopiero ich metabolity mogą być przeciwzapalne), bo niestabilne i generują wolne rodniki, więc najlepiej je ograniczać do ilości naprawdę POTRZEBNYCH do utrzymania funkcji fizjologicznych i NIC ponadto. To kolejny powód, dla którego lepiej przyjmować gotowe DHA i EPA, które w 100% zostaną wykorzystane w dalszych szlakach, zamiast ALA, który tylko częściowo spełni rolę witaminy F, a w pozostałej części (nieskonwertowanej) będzie zaśmiecał organizm i generował oksydację. Skoro te tłuszcze w nadmiarze tak bardzo obciążają naszą równowagę redox, jak można pisać rzeczy typu, spożywaj omegę 3 w wystarczającej ilości i nie przejmuj się wtedy ilością omega 6?! Być może dlatego u Eskimosów starzenie postępowało tak szybko, bo ich dieta była bogata w tłuszcze wielonienasycone, niby omega 3 było wiecej niż omega 6, ale to wciąż PUFA i po prostu ZA DUŻO. Tłuszcze nasycone są dla nas obojętne, służą jako doskonałe paliwo czyli wychodzą na zero. Stearynowy (c18) np. łój wołowy nie wpływa dodatkowo na poziom cholesterolu, natomiast palmitynowy (c16) np. masło podwyższa cholesterol. Tłuszcze jednonienasycone (omega 9) zapobiegają chorobie wieńcowej i miażdżycy, obniżają poziom cholesterolu (jednak bez efektu toksycznego na wątrobę) oraz chronią przed rakiem. Tłuszcze wielonienasycone typu omega 3 i 6 najbardziej obniżają cholesterol ze wszystkich (i w przeciwieństwie do omega 9, przy dużej dawce Z efektem toksycznym na wątrobę), jednocześnie najłatwiej ten cholesterol utleniając (wolne rodniki), ale są nam NIEZBĘDNE do zachowania funkcji fizjologicznych, jednak w minimalnych ilościach i dlatego każdego z nich potrzebujemy po trochu, więc nie może być tak, że omega 6 przeważa nad 3, bo 3 mamy już "wystarczająco dużo", wiec co tam, dorzućmy omegę 6. Przecież wtedy potrzebujesz znowu więcej omega 3 i sumarycznie wychodzi więcej wielonienasyconych dla osiągnięcia tego samego efektu, przy dużo większym obciążeniu dla organizmu! To takie proste, ludzie!!! Dieta człowieka NIGDY nie zawierała takich ilości PUFA, jak obecnie, co osiągnięto poprzez produkcje olejów z nasion. Równocześnie z redukcją ilości tłuszczu nasyconego w diecie (ktory ochrania omega 3 i 6 przed oksydacją) owo wprowadzenie ogromnych ilości PUFA spowodowało epidemię nowotworów, choroby wieńcowej i całej reszty chorób cywilizacyjnych. Dokładnie te same lata i ten sam trend - obie linie na wykresie historycznym się pokrywają. To daje do myślenia, czyż nie?"

    Proponuję tutaj drążyć temat owych O3 i O6 (i O9) ich zależności, działania, dawkowania etc. Temat jest młody i ciągle badany zaznaczam!



  • (Temat jest ciekawy i warto poznać poniższe argumenty i otworzyć głowę na nowe informacje, bo w najbliższych latach może się pojawić ich więcej. Co nie znaczy, że jest to prawda objawiona.)

    Pod tym linkiem jest badanie The Omega-6:Omega-3 ratio: A critical appraisal and possible successor - William S. Harris

    👉 https://www.facebook.com/download/preview/723480898173543?hc_location=ufi

    z którego wynika, że stosowanie terminologii dotyczącej ratio omega 3 do 6 jest już przestarzałe i nie powinniśmy XXI w posługiwać się takim argumentem, że jakieś ratio jest zdrowe, a jakieś niezdrowe. Chodzi o to, że ciężko w ogóle zbadać takie ratio i jakieś tam wskaźniki w badaniach wychodzą różne (?) Wnioskiem jest, że nie wszystkie kwasy omega-6 są prozapalne, be i złe. Oraz to, że kwasy tłuszczowe omega 3 takie jak EPA i DHA są bardzo ważne i powinniśmy ich jeść więcej, co nie oznacza, że mamy wyeliminować omega 6. Trza jeść więcej ryb i owoców morza i tego wszystkiego co zawiera EPA i DHA, a niekoniecznie bardzo ograniczać omega 6. Oczywiście to nie oznacza, że każdy olej roślinny nagle staje się zdrowy i można polewać stejka Kujawskim. Nie!

    "Spójne porady dietetyczne nie mogą być udzielane wyłącznie na podstawie stosunku n-6: n3. Na podstawie danych NHANES średni stosunek n-6: n-3 diety amerykańskiej wynosi około 10. Niektórzy opowiadają się za spożywaniem diety o zawartości 1 - przypuszczalnego stosunku dawnej diety człowieka (czyli my karniwory). Istnieje co najmniej pięć sposobów obniżenia „zbyt wysokiego” stosunku oraz fizjologiczne konsekwencje każdego z nich podejście różni się. Na przykład obniżenie wartości bot-3 i n-6, jest wyraźnie mniej zdrowe niż po prostu zwiększenie spożycia n-3. Myślenie o proporcjach odwraca uwagę od niemal powszechnej potrzeby osób o „wysokim” stosunku, aby po prostu zwiększyć spożycie EPA + DHA, a nie obniżyć spożycie n-6. A zatem lekarzowi, który „koncentruje się na proporcjach”, może być trudne stworzenie racjonalnych i zdrowych zaleceń dietetycznych."

    STRESZCZENIE:
    "Dobrze znane skutki zdrowotne długołańcuchowych morskich kwasów tłuszczowych omega-3 (n-3) (FA) doprowadziły do ​​wzrostu zainteresowania wartością prognostyczną, że poziomy tych FA we krwi mogą mieć wpływ na układ sercowo-naczyniowy i choroby neurokognitywne. Pomiar i ekspresja poziomów n-3 FA nie jest jednak prosty, a różnorodne sposoby wyrażania statusu n-3 FA zostały wykorzystane w badaniach i medycynie klinicznej. Doprowadziło to do znacznego zamieszania co do tego, jaki jest „optymalny” status FA n-3. Stosunek n-6: n-3 cieszył się względnie szerokim rozpowszechnieniem, ale ten pozornie prosty wskaźnik ma zarówno teoretyczne, jak i praktyczne trudności, które przyczyniły się do nieporozumień na tym polu. Podobnie jak niegdyś popularny stosunek wielonienasycony: nasycony FA zniknął znacznie z literatury żywieniowej i medycznej, być może nadszedł czas, aby zastąpić stosunek n-6: n-3 inną miarą, która koncentruje się na pierwotnym niedoborze diety zachodniej - braku kwasów eikozapentaenowych i dok-osaheksaenowych (EPA i DHA)."

    (Wspomogę się jeszcze tym tekstem: https://www.damianparol.com/omega-6-vs-omega-3/) (z wnioskami się w sumie nie zgadzam do końca ale chodzi o dane)

    "Kwasy tłuszczowe to zróżnicowana grupa składników odżywczych, zaliczanych do tłuszczów. Szczególną grupą kwasów tłuszczowych są kwasy tłuszczowej wielonienasycone. Podsiadają one przynajmniej dwa (a często więcej) podwójne wiązania w łańcuchu węglowodorowym. Z biologicznego punktu widzenia bardzo istotne jest położenie pierwszego podwójnego wiązania od końca łańcucha węglowodorowego, określanym też końcem metylowym. Dlatego, że w nomenklaturze chemicznej jest to koniec cząsteczki. Ten ostatni węgiel jest nazywany węglem omega. Jeśli pierwsze wiązanie występuje przy trzecim węglu od końca, kwas tłuszczowy zaliczamy do kwasów omega 3. A jeśli przy szóstym, to do kwasów omega 6.
    W dietetyce największą uwagę przywiązuje się do kwasu alfa-linolenowego (ALA), eikozapentaenowego (EPA) i dokozaheksaenowego (DHA) zaliczanych do rodziny omega 3 oraz kwasu linolowego (LA) i arachidonowego (ARA)zaliczanych do rodziny omega 6. Występują też inne kwasy w tych rodzinach, ale ich znajomość nie jest potrzebna do zrozumienia istoty opisywanych zagadnień.
    Niektóre z nich mogą mieć działanie prozapalne lub przeciwzapalne. Przyjęło się uważać, że kwasy tłuszczowe omega 6 działają prozapalnie, a kwasy omega 3 przeciwzapalnie. Stąd też niektórzy dietetycy używają, że proporcja kwasów omega 6 do omega 3 jest bardzo istotna. Jednak takie przekonanie może powstać jedynie z mariażu bolesnego uproszczania z intensywnym ignorowaniem faktów.

    Kwasy tłuszczowe z rodziny omega 3 są metabolizowane przez te same enzymy (elongazy i desaturazy), co kwasy omega 6. Następuje więc konkurencja o enzymy, których aktywność i tak nie jest zbyt wysoka. W związku z tym wysoka podaż LA może wpływać hamująco na konwersję ALA do EPA. Cześć danych to potwierdza, ale istnieją też przesłanki, że ważniejsza jest całkowita podaż ALA niż stosunek omega 6 do omega 3.

    Nie jest prawdą, że z kwasów omega 6 powstają wyłącznie związki o charakterze prozapalnym. Obecnie mamy dowody, że z tych kwasów powstają też związki (eikozanoidy, dokozanoidy i oktadekanoidy) o charakterze przeciwzapalnym. Tak, dobrze przeczytałeś – przeciwzapalnym."


Log in to reply
 

Chcesz być na biężąco?