B12, miłość i wskaźnik samobójstw



  • @justyna nie trzeba być weganem by pomóc zwierzętom 😉



  • Tak sobie pomyślałam, jaki hype jest od lat na witaminę C. Teraz jeszcze d3.
    Jakby człowiek miał się zaraz przewrócić bez ich suplementacji.

    A tu proszę, taka skromna i cicha b12, bez której żaden w proces ciele się nie obywa...



  • Z wypowiedzi wegan któe widziałem na innych forach płynie wiele nienawiści do inaczej myślacych + jest epatowanie drastycznymi niskowibracyjnymi zdjęciami czy treściami. Badania uświadamiają jak dieta mocno może wpływać na ludzki mózg i nasze emocje.



  • @MagiQ Niskowibracyjne to z ich nowomowy wyjęte.
    Ale mignął mi dziś dokument na Planete...
    To kiedyś w miarę niezależna stacja była z porządnymi dokumentami. A tu poleciała propaganda z animacją,
    w której uciekająca z rzeźni krowa znalazła się w otoczeniu podprogowo przypominającym okolice obozu koncentracyjnego.
    To nie było narysowane wprost. Ale działało...
    Ostatni kadr, to były biedne świnie, widać, że z hodowli przemysłowej. Grupa wegan dawała im pić.
    Żal było patrzeć na te zwierzaki, ale niestety ludzie pod kontenerami nie wyglądali lepiej.
    Emocje, procesy myślowe, kojarzenie, logika - nic nie naprowadza na konkluzję, że przemysłówka jest złem dla wszystkich
    i z nią warto walczyć, a nie z mięsem jako takim. Wszystko "kwiczy"... ale to nic, bo przecież "dla zwierząt".



  • Odnośnie tego porównania do vit C, czy D, myślę sobie w kontekście tego, jaki mamy przekaz w proporcjach
    tłuszczów, węgli i białka...

    Braki vit C i D są poważne, (vit C zwłaszcza przy przeziębieniu) ale od nich człowiek nie ląduje w szpitalu z podejrzeniem schizofrenii (zaburzenia psychiczne
    są coraz częstsze przy braku b12).
    Nikt nie woła, bierz b12! Gra się toczy o dużą stawkę... antydepresanty, leki antypsychotyczne...
    Trąbi się o witaminie C zawartej w warzywach i owocach... Jednocześnie wciskając nam, że 5 owoców i 5 warzyw dziennie...


  • Patroni

    B12 i jej wpływ na dobre postrzeganie świata dookoła nas to oczywiście się zgadza. Na kilku stronach vegan znalazłem wypowiedzi dlaczego stali się weganami i jakie są korzyści z tej diety i było odniesienie, że gladiatorzy byli wegetarianami/veganami. Wieć dieta jest ok bo tacy siłacze ją stosowali. To jest jeden z argumentów wg vegan. Trochę znam tą historię i tak sobię myślę, ze to własnie eveganie nie powinni powoływać się na ten przykład ponieważ wynikało by z tego, że ta dieta wzbudza agresję. Gladiatorzy raczej nie siedzieli i nie czytali poematów tylko raczej myśleli jak przeciwnikowi zrobić z dupy (sorry) durszlak.
    Ale nie, oni powołują się na ten przykład choć kompletnie nie znają historii i dlaczego gladiatorzy żarli żielsko.
    Wielokrotnie powtarzałem, że dieta roślinna nie musi obligować co do łagodności charakteru.
    Btw na temat samobójst to z tego co pamiętam, to lekarze z izb przyjięć ze szpitali mówili, że jak jest pełnia księżyca to ludziom odbija i wtedy jest sporo prób samobójczych.



  • Chciałabym zobaczyć badania odnośnie depresji czy prób samobójczych u wegan/wegetarian. Będąc na weganizmie, ostatni rok miałam fazy ciągłego narzekania, obwiniania wszystkich o moje nieszczęścia i wiecznie nic mi się nie chciało. Ten stan mój chłopak nazwał WEGEtacją! Wszyscy znajomi wysłali mnie na terapię. Po pół roku na keto magicznie mi przeszło.



  • @robertrobson u mnie w okresie stosowania w dużej mierze diety wegańskiej i silnej nerwicy lękowej jak przychodziła pełnia to zawsze było gorzej, jeszcze silniejszy niepokój i często ataki paniki. Pytanie czy sama to sobie wkręcałam, czy jest coś faktycznie na rzeczy.


  • Patroni

    Muszę poszukać w notatakach tego artykułu o wpływie księzyca na samobójstwa i zobaczyć czy jest tam napisane coś więcej ciekawego.
    Ale jest tak, że moja piękniejsza połowa zawsze ma kłopoty ze spaniem jak jest pełnia. Ja nie mam żadnych tego typu problemów. Tam gdzie się położe od razu śpię. Tak więc coś w tej pełni księżyca jest. A jak bardzo to działa na różne osoby to właśnie widać po różnych historiach.



  • @robertrobson Przed końcem 2ej wojny światowej NIE ISTNIAŁO coś tak sztucznego jak weganizm. Wegetarianie, jeśli już,
    często mieli pod ręką, masło, mleko i jakoś się to kręciło. To nie były przeje... ane czasy, kiedy wciskano ci jakąś przemieloną przez chemikalia soję
    i wmawiano, że smakuje jak mięso. Więc z tymi gladiatorami, to sobie kręcą kolejnego "Game changers" za czasów Chrystusa... zadowoleni, że aktorzy nie żyją...



  • @robertrobson Wszystko się zgadza z pełnią. Wzrost przyjęć w psychiatryku i w areszcie. Więcej gwałtów, więcej wszystkiego.


  • Patroni

    @robertrobson ja śpię źle przy pełno tylko jak mi światłem pokój napełni! Księżyc oczywiście 😉
    Wiec to chyba kwestia oświetleniowa. U nas na Karaibach księżyc jest wielki i normalnie robi się jakby poranek w dodatku z podłym takim biało niebieskim światłem jeśli on akurat przez okno swieci i ja się wtedy budzę i nie mogę spać tez.



  • @Anna Wegetarianizm kiedyś w Europie to sery długodojrzewające, które zawierają wszystkie aminokwasy obecne w mięsie i antyoksydanty rozpuszczalne w tłuszczach. A w mleku jest 400 kwasów tłuszczowych. Do tego jajka. Wielu jadło ryby, choć obecnie ich już nie uznaje się za wegetarian. Do tego kiszonki w zimie, chleb czy kasza, owoce, warzywa surowe w sezonie. A teraz wegetarianizm to często jedzenie wszystkich warzyw i owoców przez cały rok bez umiaru, cytrusy z tropików w zimie itp. pomysły.
    Myślę, że gladiatorzy jedli prawdopodobnie ryby i to wysokiej jakości, tego nie brakowało.


  • Patroni

    @Anna Z tymi gladiatorami jest tak, że nazywano ich hordearii czyli jedzący jęcznmień czy jakoś tak ale wiadomo, że jedli np grochówki i inne zupy. Tylko, że veganie jak zwykle podali hasło i teraz reszta ma się do tego stosować albo nie wiadomo co z tym zrobić. Podobnie jak podają hasło mieso jest rakotwórcze i teraz człowieku płacz w kąciku bo jadłeś mięcho.
    W przypadku gladiatorów to oni stosowali dietę zbożową ale dlatego bo była - uwaga .......TUCZĄCA.
    Dokładnie, tuczyli się, byli prawie grubasami co zresztą widać na freskach z Pomejów i innych. Dalczego się tuczyli? Ano dlatego że warstwa tłuszczu broniła ich przed poważnymi uszkodzeniami narządów wewnętrznych i tyle.
    Tylko, że veganie o tym nie mówią bo albo tego nie wiedzą albo ten fakt jest niewygodny i tyle.
    Spotkałem także takie stwierdzeniem, że podobno Eistein kiedyś powiedział, że przyszłość to dieta roślinna.
    NIe chcaiło mi się szukać ale pewnie znowu coś wyrwane z kontekstu. Poza tym za życia Einsteina wiedza dietetyczna, biochemia człowieka i wiele innych nie było poznane tak jak obecnie więc znowu pudło ze strony vegan (wg mnie).
    BTW dlaczego wegetariani/veganie nie chcą sie nazywać jaroszami czyli poprawnie po Polsku. Wychodzi na to, że vege brzmi dumnie nie to co jakieś Polskie słowo ehhhh.....


  • Patroni

    Jest bardzo możliwe że takie mózgi jak Einstein eksperymentowały z wege filozofowania swoich czasów. Dlaczego? Ano dlatego że pokrywa się rodzaj osobowości. Musisz być „wizjonerem” jak ja to mówię - liberałem powie Johnathan Haidt, „lewakiem” Polak i „innowatorem” jeszcze ktoś inny,
    by kwestionować zastany porządek. I szukać nowych rozwiązań. A poszukiwania oznaczają popełnianie błędów.

    Przeciwieństwem są konserwatyści, zadowoleni ze status quo. Nie wyhylający się ale tez nigdy nie znajdujący nowych rozwiązań

    Ani jedno ani drugie nie jest złe. Obie osobowości są społeczeństwom potrzebne.

    Steve Jobs mózg nieprzeciętny tez się frutarianizmem zabił.



  • @robertrobson Widziałam te zestawienia słynnych wegetarian, w których figuruje też Jezus.
    Robiłam podsumowania i jakże często ci, którzy faktycznie bawili się roślinami, umierali na choroby nerwowe, albo dziwaczeli...
    Czasem wprost te zestawienia mówią o weganach, bo ciemny lud kupi nawet to, że weganizm istniał przed 2-ą wojną światową.
    (a nawet wtedy w latach 40' 50 60' to był egzotyczny wymysł kilku osób w ich Towarzystwie w GB, potem w Stanach...)

    Każdy znany człowiek, który przeszedł do historii, może stać się aktorem w ich komedii. A jak się pogrzebie głębiej, to nierzadko wychodzi, że ktoś mówił zupełni co innego,albo że miał krótki romans z roślinami, który teraz robi za podstawę sukcesu delikwenta...



  • @Dorota Zgadzam się w 100%. Gladiatorzy już głosu nie mają, więc jedzą w tej swojej przeszłości, co im weganie przykażą... 🙂



  • @Anna Gladiatorzy jedli jakieś wywary ze spopielonych kości, by uzupełnić niedobór wapnia i wzmocnić układ kostny. I uważa się, że jedli warzywa, to prawda, ale czy wcale nie jedli mięsa, tego nie da się ustalić. Byli według badań prawdopodobnie! wegetarianami a nie weganami. A ten wywar z kości to chyba wege nie był?


  • Patroni

    To się zgadza nie bardzo wiadomo jak ich zaklasyfikować: wegetarianie (wg mnie) albo weganie.
    Weganie opierają się na tym badaniu gdzie sprawdzano stront jako pierwiastek w ich szkieletach i to niby miło dowodzić ich diety. Oczywiście pominięto cały czynnik kulturowy, opisowy (różne przekazy) a także to, że gladiatorzy walczyli w wielu wielu miejscach, także w północnej Afryce. Zdażały się wśród nich nawet kobiety. Więc jest dużo więcej warunków do ogarnięcia niż tylko ten podawany przez wegan.



  • @Dorota fajnie wiedzieć z tymi kośćmi - co potwierdza moc szpiku, wywarów, rosołów.
    Ale wg wegan te kości to musiały być vegan friendly... Podobnie jak ryby, masło, jajka... Nie pogadasz, jak ktoś w bajce siedzi i próbuje przejść na drugą stronę lustra...


Log in to reply