• Trochę w nawiązaniu do dzisiejszych filmów Palmy i Zięby, bardziej jest to coś co mnie wkurza.

    Moja siostra urodziła się z wadą wrodzoną (ta, masło maślane). W celu diagnostyki był jej podawany izotop promieniotwórczy. W internecie znalazłam jaki to prawdopodobnie był izotop, ale dawki nie znalazłam, ani na wynikach/wypisach, ani w internecie. Badania były przeprowadzane, gdy Młoda miała od kilku miesięcy do 7 lat (ostatnie badanie jakie pamiętam i jakie znalazłam, może jakieś mi umknęło).
    Gdy Młodej wypadły dwójki (9 lat), a nowe zęby nie wyrosły zaczęliśmy dalszą diagnostykę. Tym razem RTG. Okazało się, że Młodej brakuje 8 (zawiązków) zębów (nie licząc ósemek). Obecnie trwa leczenie zachowawcze, aby można było jej wczepić implanty gdy skończy rosnąć.
    Nie są to jedyne elementy jej rozwoju, które odbiegają od normy, ale to obecnie jest najbardziej uciążliwe. Większość z tego jest co ja i Mama uważamy za nieprawidłowe, wg lekarzy jest "na pograniczu normy".
    Po pierwotnej wadzie została blizna i badania kontrolne.

    A teraz do rzeczy.

    1. Jak to możliwe, że na wypisie/wyniku nie podano dawki i dokładnego opisu podanych substancji (z nr seryjnym).
    2. Jak można ustalić, że przyczyną braku zębów (czy innej wady rozwojowej) są podane leki/przeprowadzone badania, skoro rodzice nie otrzymują dokładnego opisu przeprowadzonych procedur medycznych, a szpitale nie mają obowiązku przechowywania dokumentacji przez prawię dekadę. Bez tych danych nie można ustalić bezpiecznej dawki izotopów.
    3. Czy Wam/Waszym dzieciom/znajomym dzieciom zdarzyło się, że po scyntygrafii lub innym badaniu z zakresu medycyny nuklearnej wystąpiły wady rozwojowe?
    4. Jeśli już muszą być prowadzone badania na ludziach w środowisku naturalnym, a muszą bo komisja bioetyczna się nie zgadza na normalne kontrolowane badania, to niech są wyciągane wnioski z tych eksperymentów. Obecnie podaje się coś i nie tylko nie sprawdza się wystąpienia powikłań po kilku latach, ale również utrudnia się ustalenie związku między badaniami i wadami rozwojowymi.

    Ps. Mimo, że nie mam dzieci i większość moich koleżanek jeszcze nie dorobiła się potomstwa to co rusz słyszę, że podano dziecku dawkę "wyliczoną", a nie sprawdzoną.


  • @DomiCAD To, co piszesz, rodzi kolejne pytania - ile jeszcze usłyszymy akcji w medycynie, kiedy umywa się ręce.
    Bo procedura odbywa się za zamkniętymi drzwiami...

    Jak pomyślę, jak bezmyślna byłam za czasów wege, rzucając się na kosmetyki nie testowane na zwierzętach.
    Świetnie, jeśli takie testy nie są faktycznie potrzebne. Ale gdzie jest naklejka - nie testowane na ludziach?


  • Badania kliniczne, czytaj eksperymenty na ludziach, często nie do końca świadomych, że się na nich eksperymentuje to temat rzeka. Przeprowadzone niby mają być, przecież nie można dopuścić leku, który nie przeszedł szeregu badań klinicznych. Tylko, jak zaczniesz się wczytywać w te badania kliniczne, to włos się na głowie jeży.

    Trzeba sprawdzać wszystko, co lekarz zapisuje, nie ufać na słowo, że lek skuteczny i w ogóle na nasze dolegliwości. Charakterystyka produktu leczniczego (to coś więcej niż zwykła ulotka dla pacjenta) musi być dla każdego leku dopuszczonego w Polsce w języku polskim (można znaleźć w Internecie, to żadna wiedza tajemna). Zawsze szukać i czytać. Można się przy okazji dowiedzieć, że np preparat z witaminą K, który się podaje noworodkom w pierwszej dobie życia w szpitalu (Konakion), nie został dopuszczony w normalnym trybie, a chpl nie ma w języku polskim. Można się również dowiedzieć, że leki podawane dzieciom na zapalenie oskrzeli (Berodual) producent przewidział jako lek na astmę. Lekarz na moje pytanie, dlaczego lek na astmę jest zapisywany dzieciom na zapalenie oskrzeli, odpowiedział: "Bo działa".

    Także warto mieć świadomość, że lekarze zwykle nie czytają chpl leków, które zapisują pacjentom, a producent ostrzega w ulotce, więc bierzesz na własną odpowiedzialność.

    Osobiście sprawdzam każdy lek, który mam wziąć sama lub podać dziecku i samodzielnie analizuję rachunek zysków i strat. Oczywiście mam na myśli standardowe choroby, takie jak przeziębienie, zapalenie oskrzeli, czy zapalenie płuc (które wbrew temu, co się nam wmawia, nie zawsze trzeba leczyć antybiotykiem).

Użytkownicy Online

Kategorie

  • Forumowo

    Sprawy dotyczące forum, propozycje, skargi i zażalenia

  • OFFTOPIC

    Czyli wszystko co nie pasuje do innych kategorii