• Jako że jest on na tapecie w palemki, to zapodam temat w którym będzie się można powytrząsać o nim.
    Od siebie sporo dodam, ale nie od razu, co mi się przypomni, czasami na plus czasami na minus.

    Na razie wspomnę o szczepionkach i infekcji. Drogi infekcji są różne kropelkowe przez krew przez dotyk,pokarm czy przez wodę, czy jakie tam jeszcze są. Do tego dochodzi stan kiedy zarażony zaczyna rozsiewać wirusa czy bakterię. ciekawy przykładem jest gruźlica, której wirusa w sobie można mieć ale nie zarażać, bo go system odpornościowy trzyma w uśpieniu pod kontrolą. Natomiast gdy ktoś zachoruje i gruźlica rozwija się w płucach a chory zaczyna kasłać i rozsiewać wtedy jest poważniejszy problem. I tu jest jeden element układanki dyskusyjny. Czy to że system odpornościowy trzyma chorobę w ryzach to wiadomo, ale czy gwarantuje to, że nieliczne w organizmie prątki wydostaną się poza organizm? Czy system odpornościowy pilnuje je jak w komunistycznym więzieniu? Czy tylko redukuje ich ilość jak próbują się namnożyć? Bo ja bym stawiał raczej na to drugie. I tylko niewielka ilość decyduje że w praktyce taki pacjent nie zaraża, bo tez nie kaszle na prawo i lewo.
    Kolejnym przykładem są chorzy na AIDS, niewielka część ludzi jest genetycznie uodporniona na wirus HIV. i jest mowa o tym, że te osoby nie chorują na AIDS bo ten wirus nie zainfekuje ich układu odpornościowego. I tu kolejne kłeszczyn, to że nie zainfekuje układu odpornościowego, nie oznacza że ten wirus magicznie wyparuje z organizmu. Bo to nie system odpornościowy chroni przed nim, ale specyficzna budowa jego komórek. A wirus dla nosiciela nie jest po prostu agresywny. i moim zdaniem taki zdrowy odporny człowiek może nadal zarazić swoja krwią.
    Jeszcze jedna bardzo ważna rzecz, redukowani drogi infekcji. Kiedyś np trędowatych odsyłano poza miasto, bo tylko tak sobie z tym radzono. I do dzisiaj jest to najskuteczniejsza metoda walki z epidemią. Tzn nie wysyłanie chorych poza miasto, ale izolacja już chorych. Ręka do góry kto prychając i kaszląc zostawał w domu by nikogo nie zarazić? Na pewno zobaczę las rąk 🙂 Tak ja i wy jesteśmy wtedy odpowiedzialni za to że kolejni chorują. A big farma się cieszy. Ale do rzeczy. W walce z epidemiami najważniejsze nie jest wyleczenie chorego, ale przecięcie drogi wirusowi czy bakterii od chorego do zdrowego. I w tym działaniu kluczowe jest np dbanie o higienę, mycie rąk, trzymanie się zasad które to zapewniają. Dla czego np Arabowie mają rytuał ablucji 5 razy dziennie? bo w ciepłym klimacie bakterie szaleją. Do tego mają zasadę, jeść prawą ręką podcierać się lewą. Proste i brzmi zabawnie, ale może być skuteczne. A czemu rytuał? bo prostakom nie trzeba tłumaczyć czemu, bóg tak kazał i już.
    Ale chyba odbiegam za bardzo. Z epidemiami grypy nie radzimy sobie bo droga zakażenia jest otwarta jak wrota do obory. Ale po co izolować, lepiej przepisać leki za stówę i niech chory dalej zasuwa, big farma się ucieszy, pracodawcy się ucieszą, a że ludzie się męczą wydają kasę i chorują...


  • Kolejna rzecz z dzisiejszych filmów:
    Odporność stada. Jeśli założymy że zaszczepione osoby nie zarażają, co nie zawsze jest prawdą bo nieraz po prostu lżej chorują. Ale załóżmy że nie zarażają. To teraz wyobraźmy sobie siatkę. miejsca skrzyżowań wątków w siatce to ludzie a wątki to drogi zakażeń. to jeśli odpornych(nie będę pisał że tylko zaszczepionych bo to nie jest warunek konieczny), jest te 80% to osoby które są odporne otaczają osoby nieodporne i zarażone odcinając im kontakt ze sobą. te osoby są jak rodzynki w cieście, nie mają ze sobą kontaktu lub mają rzadki i epidemia nie ma charakteru lawinowego. Podobny efekt a nawet lepszy daje izolacja chorego, o czym pisałem.
    Oczywiście założeniem jest to że zaszczepieni nie chorują na tyle (lub w ogóle) by zarażać innych.
    W przypadku np grypy to nie działa, być może dla tego że ludzi szczepieni są bez przestrzegania procedur i na losowe szczepy grypy co nie tylko nie uodparnia ale i wywołuje chorobę. Wiem to z obserwacji.


  • Uchwycę się kwestii izolacji chorych, którą poruszyłeś - myślę że mogłoby to trochę dobrego wnieść, gdyby było przestrzegane.

    Zauważyłam, że wśród starszych osób panuje dziwny trend cierpiętnictwa.

    Mamy taką statystyczną babcię w chustce zawiązanej na węzełek pod brodą. I ta babcia kaszle, kicha, prycha, wyciera nos co pół minuty. Przychodzi niedziela. I ta babcia wcale nie czuje się lepiej, ale - dawaj! - do kościoła. Bo ona chce, prawda, swoje cierpienie ofiarować Bogu (true story). Ale tego, że przy tym może zarazić nie tylko inne babcie, ale też osoby idące w poniedziałek do pracy, matki dzieciom i tym podobnych ludzi - to już, kurde, nie widzi.

    Podobnie jest w przedszkolu. Przeziębione dzieciaki są regularnie przysyłane na zajęcia.
    No gdzie głowa, ja się pytam. W Mielcu?

  • Patroni

    Za mojej młodości nie było takiego nacisku na produktywność zarówno u dorosłych w pracy jak i u dzieckiaków w szkołach. Mówią, że socjalizm w Polsce był zły ale jak ktoś chory to nie szedł do roboty (wiem róznie bywało) czy do szkoły nas mama nie puszczała i tyle.
    Więc ściganie się z maszynami i galopujący kapitalizm w stylu kariera za wszelką cenę czy to że pomimo choroby idę do pracy bo będą źle patrzyć to takie sami sobie zmajstrowaliśmy czasy. Niestety
    Produktywność, kariera a bakterie mają używanie. Dwa, trzy dni w domu to gospodarka by się nie zawaliła.

  • Patroni

    Dokładnie! Czemu nikt o tym nie mówi? Kulturowy problem. W Niemczech pamietam jaki był brak tolerancji dla chorych - jesteś chory, wypierdzielaj do domu 😄 nie zarażaj innych, debili! 😄
    Wtedy mnie to zdziwiło ale szybko mi wytłumaczyli że chodzi wlansie o to odcinanie dróg wirusom.

    Może musimy wymyślać jakiś nowy termin? Odpowiedzialność za stado? 😃

    Jak masz np HIV świadomie i zarażasz to to jest przestępstwo (nie wiem czy w Polsce), a jak masz grypę to nie. A czemu ja się pytom? 🙃

Użytkownicy Online

Kategorie

  • Forumowo

    Sprawy dotyczące forum, propozycje, skargi i zażalenia

  • OFFTOPIC

    Czyli wszystko co nie pasuje do innych kategorii