Serotoninowe kłamstwo



  • Hipoteza serotoninowa (czyli przypuszczenie, że istnieje pewna korzystna równowaga w poziomach serotoniny, a nierównowaga prowadzi do depresji i wielu innych zaburzeń) i co za tym idzie, terapeutyczne przesłanki dla SSRI (selektywne inhibitory zwrotnego wychwytu serotoniny, np. fluoksetyna w słynnym Prozacu, to czynny składnik, który hamuje wychwyt neuroprzekaźnika (serotoniny) w mózgu, przez co wzrasta jego poziom i podobno powraca stan równowagi psychicznej) są oparte na fikcyjnych podstawach.

    Pokazali to w 2005 r. J. R. Lacasse i J. Leo (J. R. Lacasse, J. Leo, Serotonin and Depression - A Disconnect between the Advertisements and the Scientific Literature [w:] ,,PLoS Medicine" t.2, nr 12, November 8, 2005) po przestudiowaniu raportów z wynikami badań klinicznych, których rezultaty były następujące:

    • Badania układu nerwowego nie wykazały żadnego związku między poziomem serotoniny a zaburzeniami psychicznymi.

    • Wręcz przeciwnie - badania przyniosły dowody negujące rzekome wyjaśnienie, które sprowadzało się po prostu do braku neuroprzekaźników.

    • Nie istnieje naukowo udowodniony idealny ,,poziom chemicznej równowagi" dla serotoniny ani tym bardziej stan patologicznej nierównowagi.

    Nie jesteśmy nawet w stanie zmierzyć poziomu serotoniny w mózgu żywej osoby, czego konsekwencją jest to, że nie istnieją absolutnie żadne sposoby na zweryfikowanie tej teorii. David Burns, psychiatra z Uniwersytetu Stanforda mówi, że niektórzy naukowcy zajmujący się badaniami nad układem nerwowym wątpią nawet, czy ta teoria jest sama w sobie użyteczna, ponieważ mózg nie pracuje w ten sposób - nie jest systemem hydraulicznym, jak głosi teoria.

    Jako, że nie istnieje bezpośredni związek między deficytem serotoniny, a objawami dolegliwości, obecnie argumentuje się odwrotnie: ponieważ SSRI niekiedy miewają pozytywne efekty u pacjentów, oznacza to, że przyczyną choroby musi być w takim razie serotonina. To tak samo jak z twierdzeniem, że bóle głowy mogą być spowodowane brakiem aspiryny, albo że mokra droga wywoła deszcz - trudno zaprzeczyć, że deszcz nie zmoczy drogi.

    Ze wszystkich dokumentów dotyczących badań klinicznych, jakie przemysł farmaceutyczny dostarczył FDA (Agencja ds żywności i leków) wynik, że SSRI nie są bardziej efektywne niż placebo.

    Co więcej, ostatnie badania pokazały większą skuteczność dziurawca zwyczajnego i sportu niż SSRI.

    Sidney Taurel, prezes Eli Lilly & Company (firmy produkującej Prozac) mówi otwarcie i publicznie na wielkiej scenie na Florydzie (przemowa w Tallahassee na Florydzie z 8.09.2006), że ,,lekarstwa nie są w ogóle skuteczne u 50% pacjentów, a dla pozostałych to po prostu wyrzucanie pieniędzy w błoto".

    Podsumowując, SSRI są bezużyteczne, drogie i bardzo niebezpieczne (może napiszę o tym oddzielny post). Dla pacjenta oznacza to rosyjską ruletkę, wyrzucanie pieniędzy w błoto, a korzyści odnosi wyłącznie przemysł farmaceutyczny - to miliardy w postaci obrotów każdego roku.


  • Patroni

    Hehe no mnie to wyglada na wielki biznes. Jak szczepionki. Bardzo ciekawe info. Może byś o tym nagrała? Mogę wrzucić ja na kanał. Albo możemy pogadać o tem.



  • @Palma może kiedyś ☺



  • Za wieloma strzelaninami i samobójstwami stoją te środki. Nie mówi się o tym, z tych samych względów, dla których milczy się o szczepionkach...



  • @Anna tak, ale jest to tak rozległy temat, że potrzebuje osobnego posta



  • @Ziomala Taak, jakby nie było dość samobójów z niedożywienia (b12 i co bądź).

    Dla mnie to jeden z najsmutniejszych tematów.
    Moje zdziwienie po tym, jak spróbowałam dziurawiec - po paru latach na antydepresantach - można tylko przyrównać
    z tym, jak się poczułam po powrocie do mięsa.
    Wyru... ani jako ludzkość jesteśmy na całego.



  • @Zimala AAAA nie dziwię się że fb zablokował koment z linkiem tu - tak ja doszłam do takich przypuszczeń już dawno, ale od siebie. Bliska mi osoba miała moment kryzysu w przypadku epizodów fobii - dostała leki z niskiej półki nie jeszcze silne psychotropy, ale z efektem tzw zwrotnego wychwytu serotoniny. Potrzebowała żeby przetrwać najtrudniejszy okres. Przyczyna jest namierzona, ale potrzebowała, bo przyczyna trudna do wyeliminowania jest. Ale do czego zmierzam, depresja, czy stany lękowe mówią nam (a ciało pokazuje), że żyjemy w niesprzyjającym środowisku(praca w korporacji, szkoła, dom z niesprawiedliwościami itp). Przy lekach jakby czujemy tylko ulgę że nie ma niepokoju, ale za to jest uczucie pustki, wyzucia z emocji, jak osoba mi bliska opisała tak jakbyś umarł, zombi. W związku z tym co to jest atak z bronią w ręku, jak nie próba odczucia jakiś emocji, bycia zauważonym, w innej formie niż ciało chorobą pokazuje. Ludzie na dragach wegetują, to namiastka życia i nie zaglądają w siebie, bo jadą na autopilocie- a ta dziura ciąży, pozbawia sensu życia, przez brak odczuwania. Ja mam taką tezę.
    I oczywiście ogromny biznes, do hodowli posłusznych ZOMBIE, co nie mogą dotrzeć do siebie, łatwy kąsek dla innych biznesów w poszukiwaniu doznań.@Anna tak smutne pewnie wiesz o czym piszę.



  • @Monika Tak, dokładnie. Człowiek jest wymazywany - to, co boli, ale i to co cieszy. Stajesz się pustą tablicą. Robotem... Czy nie idealnym obywatelem? czy nie idealnym niewolnikiem systemu?

    Najgorzej jak jesteś bardzo młody i nie umiesz ocenić, co jest dla ciebie dobre, a co złe. Cierpienie cię przerasta i za wszelką cenę chcesz się go pozbyć. Łudzisz się, że lekarz znajdzie rozwiązanie...

    Ciekawie się składa, bo wczoraj natknęłam się na swój tekst o depresji... Jest tam relacja z mojego prozacowania z czasów liceum... Może wrzucę to dzisiaj.

    Ludzie się budzą i jest reakcja. Ciekawie wygląda to ze strony gazet...
    Pół roku temu chyba dostałam artykuł w znanej gazecie, której nie będę robić reklamy (się ją wybiera albo nie wybiera 🙂
    No i o depresji dodatek. Ja z miejsca wiem, że nie warto czytać, bo ani słowa o ziołach nie będzie. Ale zaglądam i dysonans. Że o ziołach ani słowa, to było jasne, ale żeby reklama elektrowrząsów? ... ... ...



  • Mnie SSRI w pewnym stopniu wyzwoliło z weganizmu. Miałam okropny zespół napiecia przedmiesiaczkowego, w sumie funkcjonowalam normalnie tylko przez pierwsze 10 dni cyklu, reszta to byl zjazd po równi pochyłej (a moje cykle trwały po 34-40dni) w dół, do silnych myśli samobójczych przed samym okresem. Do tego dochodziły bóle brzucha, kończyło się na wolnym z pracy i silnych lekach na morfinie. Pierwszy dzień cyklu a ja psychicznie byłam jak nowo narodzona. I tak co miesiąc.
    No a że ja jestem człowiek poszukiwacz więc zaczęłam drążyć temat i znalazłam badania gdzie grupie kobiet podawano SSRI (Zoloft) tylko na około 2tyg przed okresem, bardzo niska dawka, wręcz śladowe ilości. Okazało się że Zoloft działa w jakiś sposób na progesteron, wycisza go do poziomu gdzie objawy silnego zespołu napięcia przedmiesiączkowego praktycznie ustępują. Mój lekarz był sceptyczny ale dał się przekonać. Faktycznie bardzo niska dawka na okres 2 tyg przed okresem spowodowała, że czułam się świetnie, objawy psychiczne ustały, ale co dziwiejsze również brzuch nie bolał i to był pierwszy cykl gdzie normalnie funkcjonowałam bez silnych leków p.bólowych. Oczywiście w 1 dniu cyklu odstawiłam lek a potem zaczęłam jeść mięso i zaszłam w ciążę więc nie testowalam go więcej ale...
    Skutkiem ubocznym brania Zoloftu była gdzieś po 5-7 dniach myśl: dziewczyno, czego ty się tak katujesz tym jedzeniem, wiecznie w tej kuchni przy garach, odpuść sobie. To był tak silny głos wewnętrzny, jakbym nagle obudziła się z jakiegoś snu, letargu czy transu. Ta myśl zaprowadziła mnie do Bonnie Rebecca, potem Sveridża i po kilku dniach już jadłam mięso 🙂
    Dlatego zgadzam się, że weganizm po pewnym czasie staje się chorobą psychiczną, bo u mnie naprawdę pierwszym impulsem, czymś co zmieniło moje myślenie był lek SSRI podawany w zupełnie innym celu 🙂



  • @agnieszka Ciekawe, co piszesz. Taka chemiczna homeopatia 🙂 Bo rozumiem, że to faktycznie śladowe ilości były?



  • @Anna tak, to było pół tabletki o najniższej dawce (nie pamiętam dawki teraz), mój lekarz stwierdził że to nie miało prawa działać ale ja czułam, że podziałało. Moim celem było użycie najniższej możliwej dawki, która zapewni mi efekt. Naczytałam się dużo o tym leku i panicznie się go bałam. Może znaczenie ma że jestem niską osobą i ważyłam też dość mało, więc na pewno podziała taka dawka inaczej na kogoś o rozmiarze Pudziana a inaczej na kogoś o rozmiarze krasnala ogrodowego 😉 No i lek miał wejść w reakcję z progesteronem, a nie walczyć z depresją.



  • @agnieszka No właśnie, zupełnie inne przeznaczenie SSRI, ale fajnie, że na coś się w końcu przydają 🙂


Log in to reply
 

Kategorie

  • Forumowo

    Sprawy dotyczące forum, propozycje, skargi i zażalenia

  • OFFTOPIC

    Czyli wszystko co nie pasuje do innych kategorii