Emocjonalny terror wegański



  • „Obiad wege czy zwykły?” – zapytała koordynatorka produkcji podczas sesji zdjęciowej.

    „Standardowy” – odpowiedziałam.

    „Czyli z mięsem? Wszyscy biorą wege” – odparła zdziwiona.

    „Tak, lubię mięso”.

    Dwie dziewczyny, które siedziały blisko, spojrzały na mnie z wyższością i politowaniem. Następnie zaczęły nienaturalnie głośno (tak jak starsze panie mówią o rozwydrzonej młodzieży w autobusach, zamiast zapytać bezpośrednio o ustąpienie miejsca) rozmawiać o tym, jak okrutne jest jedzenie zwierząt i jak głupi są ludzie spożywający mięso, bo przecież umrą na raka. Poczułam się potraktowana niczym parias, a atmosfera zrobiła się dość sztywna. Po zdjęciach podeszła do mnie dziewczyna i powiedziała:

    „Ja też nie jestem wege, ale wstydziłam się przyznać”.

    Weganizm jest modny, a ludzie, którzy jedzą mięso (lub przyznają się do tego) są poddawani coraz częściej ostracyzmowi – oceniani jako głupcy, jaskiniowcy i okrutnicy. Mięsożerstwo to wstyd!

    Niedawno nagrałam komediowe monologi dotyczące weganizmu i automatycznie zostałam wyrzucona z grona na facebooku przez kilkoro znajomych. Zastanawiam się nad tym, jak silnie emocjonalny związek z ideologią weganizmu muszą mieć osoby „wyznające” ten styl życia, żeby nie chcieć mieć do czynienia ze mną tylko dlatego, że sobie z czegoś żartuję? Przypomniałam sobie 15-letnią siebie. Potrafiłam się wściec, gdy ktoś skrytykował mój ulubiony zespół. Uznać go za debila, paskudę i zerwać kontakt. Czyżby to więc kwestia niedojrzałości emocjonalnej? A może naprawdę jestem bardzo złym człowiekiem, bo śmiem się śmiać? 😀 Noo, a to, że jem zwierza, to już morderstwo. Za kilkanaście lat może będzie się szło do więzienia za takie coś!!!

    Media kreują oznaczenie „wege” jako synonim czegoś lepszego, zdrowszego, przyjaznego i nowoczesnego. Łatwo się podłapuje frazesy i hasła, które świetnie brzmią i sprawiają, że można poczuć się bardziej szlachetnym człowiekiem i dodać sobie punktów do pewności siebie. A przede wszystkim poczuć się lepszym i bardziej oświeconym, niż inni!

    Myślę jednak, że wystarczy sięgnąć do naukowych źródeł i statystyk, aby zobaczyć, że wegańska utopia to jeden wielki fejk. Sama idea jest oczywiście szlachetna – ograniczenie cierpienia zwierząt. Wszyscy byśmy tego chcieli. Jednak okazuje się, że weganizmu „nie można zrobić dobrze”. Pojawiają się kwestie kwasów tłuszczowych, zaburzenia proporcji Omega3 do Omega6, wit. B12, brak zdolności konwersji substancji z roślin przez organizm człowieka. Produkcja wegańskiego jedzenia eksploatuje zasoby ziemi bardzo mocno, gdyż wymaga specjalnych upraw i bardziej skomplikowanego procesu przetwarzania. Ingerowanie w naturę i procesowanie jedzenia nigdy nie wyszło człowiekowi na dobre.

    Omówienie spraw zdrowotnych pozostawię jednak osobom, które posiadają większą wiedzę oraz mają własne doświadczenia z wegańską przygodą (i jakie po latach odczuli negatywne skutki). Chciałabym tylko zaznaczyć, żebyśmy nie dali się zwariować. To, że jesz mięso, nie czyni Cię Michaelem Myersem. To, że coś jest wegańskie nie oznacza, że musi być zdrowe czy ekologiczne. Osoby, które będą próbowały Cię usilnie przekonać do przejścia na weganizm, będą grać na Twoich emocjach i wywoływać poczucie winy. A jeśli jesteś weganinem i czujesz się źle, to z pewnością usłyszysz, że „robisz to źle” i musisz się „lepiej oczyścić”.

    Żeby móc czynić prawdziwe dobro, trzeba w pierwszej kolejności zadbać o siebie i swoich najbliższych. 🙂



  • Pod filmem Miesożerca wróg numer jeden w komentarzach wczoraj weganin życzył mi śmierci i raka, nazywał obrzydliwą eks weganką po tym jak przyznałam, że jestem eks, pochorowałam się i wyleczyło mnie mięso z tradycyjnej, humanitarnej hodowli prosto od mojego rolnika. Żałuję, że potem youtube to skasował wszystko mam w powiadomieniach tylko bo miałaby screeny wegańskiego miłosierdzia. Nawet w czasie najsilniejszego weganizmu nie byłam tak chora psychicznie jak ten użytkownik. Zero odpowiedzi na merytoryczne pytania o DHA i EPA, o wyjałowienie gleby bez hodowli zwierząt więc mu napisałam, że ponieważ nie potrafi na to odpowiedzieć może tylko wylewać swoją nienawiść na mnie, to jedyne co mu pozostaje. Komentarz co do faktu, że się rozchorowałam cytuję "nic mnie nie obchodzisz" Jednym słowem umrzyj z niedoborów ale nie wolno ci opuścić jedynej słusznej drogi...



  • @Edyta-Joanna-H I bez screenów ci wierzę, bo sama doświadczyłam tego dobre parę razy. Zestawienie takich zachowań z ich miłosrajną roślinną ewangelią mogłoby bawić, gdyby nie to, że szwankująca wyobraźnia nie pozwala im przewidzieć konsekwencji swojego zachowania, przez co mogą stać się niebezpieczni. A przynajmniej szkodliwi, przez samo rozpowszechnianie bredni.

    Na deser wzmianka z relacji rzecznika PZŁ.
    Otóż można tam wyczytać m in, że weganie w geście miłosierdzia niszczyli leśne jak i łowieckie urządzenia gospodarcze, o groźbach wszelakiego autoramentu nawet nie wspominając. Niektórzy z nich nie mają oporów by umieścić np niewybuch na ambonie myśliwskiej.
    "Zupełnie niedawno śmierć poniosło na terenie naszego kraju kilku polskich żołnierzy-saperów w trakcie pełnienia służby polegającej na rozminowaniu. Tego rodzaju działania nie mieszczą się już bowiem w żadnych ogólnych przyjętych formach współżycia społecznego. Takie działania przekraczają cywilizowany sposób sporu oraz krytyki i stają się realnym elementem działań terrorystycznych."
    To serio przekracza granice absurdu.

    Więcej tutaj:
    https://www.swiatrolnika.info/publicystyka/7121-rzecznik-pzl-grozono-nam-smiercia-w-polsce-rodzi-sie-terroryzm



  • Odniosę się do końcówki. Straszne jest to, okropne i ohydne jest wmawianie ludziom, że od mięsa będzie się chorym, że się umrze, cokolwiek. Bo każdy z nas chce być zdrowym, po prostu i poszukuje. Ja jako człowiek wrażliwy i podatny na manipulacje, w końcu w to uwierzyłam. To nie tak, że po minucie, po jednym artykule, po jednym filmie. Trochę to trwało za nim utrwaliło mi się w głowie, że mięso truje, że strach umierających zwierząt przejdzie na nas, że to niskie wibracje, że gnije w kiszkach, zakwasza, że to zło. Teraz jak widzę Mario jak gada te hasła, to gotuje się we mnie. Nie dochodzą już wtedy argumenty o przodkach, o naszym klimacie, o wartościach odżywczych, no żadne inne argumenty idące za mięsem. To tak głęboko jest we łbie. A jak jeszcze trafi to (te hasła) na człowieka w dołku zdrowotnym, na jakimś zakręcie życiowym, to już kaplica. Gdyby jeszcze po każdym takim argumencie anty mięsnym było ALE... ale niestety nie ma. Tak, i jeszcze to, że ma boleć, to musi potrwać, potrzebujesz czasu, organizm się oczyszcza, przecież 20 lat jadałaś syf, czego ty oczekujesz, nie odpuszczaj, ciśnij soczki dalej. Rzygać się chce.



  • Chcę wam zwrócić uwagę na fakt, że na celowniku wegan są też często laktowegetarianie i ludzie jedzący mięso okazjonalnie z powodu "przerażającego" śladu węglowego, który zostawia jedzenie jajek, sera, picie mleka, jogurtu. Laktowegetarianie ich denerwują, bo gadają o niewygodnych faktach, dotyczących wartościowych kwasów tłuszczowych z mleka, białkach w serach długodojrzewajacych, o zdrowym białku jajka i składnikach żółtka. A to wszystko przecież "niepotrzebne" i co gorsze nie ma tego w diecie wegańskiej. Laktowegetarianie traktowani są jak zdrajcy, bo wierzą w teorię zdrowych tłuszczów odzwierzęcych, nawet gdy nie jedzą mięsa i ryb.



  • @Dorota Zdrajcy nowego wspaniałego świata. Zamiast brać przykład z bohaterów Disneya, u którego nawet zwierzęta nie zjadają się nawzajem!

    To już osobny dylemat wegański, spędzający niektórym sen z powiek: jak przekonać mięsożerne zwierzęta do roślin, żeby dobrze nam się wszystkim żyło...


  • Patroni

    O cholera, przechodzę na seler. Nie chcę sie narażać 😄


Log in to reply
 

Użytkownicy Online

Kategorie

  • Forumowo

    Sprawy dotyczące forum, propozycje, skargi i zażalenia

  • OFFTOPIC

    Czyli wszystko co nie pasuje do innych kategorii