• Dzień pierwszy:
    Aktualnie pod respiratorem jest 5 pacjentów. Dzisiaj było jedno przyjęcie.
    Jeden pacjent przyjęty z innej przyczyny niż COVID, ponieważ wszystkim jak leci robią testy, wyszedł dodatni więc jest u nas bo nie ma co z nim zrobić.
    Na oddziale zakaźnym połowa pacjentów nie wymaga hospitalizacji. Pielęgniarka z zakaźnego rozkłada ręce i mówi, że nie wie dlaczego nie są wypisywani.
    2 lekarzy z zakaźnego dodatnia, są w domu.
    Poza tym 6 lekarzy (około nie mam dokładnych danych) z innych oddziałów dodatnia, są w domu.
    Pielęgniarek dodatnich też sporo.
    Dodatni personel na razie ma łagodne objawy typu kaszel, gorączka.
    Generalnie zmierza to w złym kierunku, obawiam się, że będzie sporo pacjentów potrzebujących respiratora z innych przyczyn niż COVID, ponieważ wszystkim robią testy to sporo z nich będzie miało dodatni i COVID będzie ich chorobą towarzyszącą. Nie wiem jeszcze jak to będzie w statystykach. Całkiem możliwe, że będą oni niestety wrzucani do statystyk jako covidowi.


  • Dzień drugi.
    Przyjęliśmy kolejnego pacjenta z powodu innego niż COVID, u którego wyszedł dodatni test.
    Zaczyna się problem z personelem, przez kwarantanny narzucone przez sanepid, testy dodatnie bezobjawowe, część co się gorzej czuje robi sobie tzw autokwarantannę.
    Moje przemyslenia są takie:
    Z jednej strony to idiotyzm, z drugiej taki pracownik dodatni bezobjawowy lub z niewielkimi objawami przy których mógłby przyjść do pracy (lekki kaszel, stan podgorączkowy, ból głowy np) jest ryzyko, że będzie zarażał pacjentów leżących w szpitalu dla których taki COVID to wyrok śmierci. Mam na mysli np pacjentów onkologicznych, w trakcie chemioterapii, z obnizona odpornością, czy z innymi chorobami z powodu których są w ciężkim stanie, lub staruszków których w szpitalu nie brakuje. Ludzie się boją przychodzic do pracy z kaszlem, bo nie chcą zarażać innych, boja się poczucia, że ktoś umarł przez to że go zarazili (tak mi się wydaje). Nie chcą też chodzić i zarażać pozostałej części personelu bo w ten sposób to niebawem cały szpital będzie w jednej wielkiej kwarantannie. Myślę też że jakaś część personelu ma już dość i z chęcią idzie w kwarantannę, traktując to jako odpoczynek. Są tacy, którzy mają gdzieś wirusa, są też posrani i ci są najbardziej upierdliwi 🙂
    Kolejna kwestia to TELEPORADY.
    Dzisiaj byłam zawołana do pacjentki w stanie krytycznym przyjęta do szpitala po 3 dniach leżenia w domu "leczona" teleporadami.
    Młoda kobieta po 40 roku życia. Przyczyna jej stanu nie jest raczej COVID (mało prawdopodobne - nie wiem jak wyszedł test bo to kilka godzin oczekiwania, nawet jak jest dodatnia to nie wyglądało na to by miała zapalenie płuc). Moim zdaniem dochodzi do sytuacji w której może być więcej ofiar wśród pacjentów bez COVID. Umrą z przez COVID nie mając go.


  • C03D3A46-4DF9-46A6-A27E-B6DEE416E0ED

    Robią jakieś ruchy by zmniejszyć ilość hospitalizowanych pacjentów. Chyba nieskuteczne, bo nasz zakaźny nadal zawalony pacjentami bez Ciężkich objawów.


  • @ycuina po necie krążą przerażajace zdjecia z izolatorów. Może tam pakuja tych „małoobjawowych”?

    Podepnę jak mi jakieś w oko wpadnie😉.


  • Dzień trzeci:
    Bilans oddziału: 1 pacjent zmarł, przyjęliśmy kolejnego na jego miejsce.
    Dwóch pacjentów było wczoraj w nocy konsultowanych w sprawie przyjęcia do OIT na oddz. zakaźnym. Byli na granicy wydolności oddechowej, jak się w najbliższym czasie nie poprawią to będzie trzeba ich przyjąć.
    Jeden z naszych lekarzy ma objawy grypopodobne, czeka na test. Mam nadzieję, że jak wyjdzie dodatni to nie będą nas testować (jednocześnie wiem, że wywoła to wielkie oburzenie wśród posranych).
    Jeżeli to się nie zatrzyma to okręt zatonie. Na razie działamy na zasadzie wylewania wody za burtę.
    Niestety z chwilą zapełnienia miejsc respiratorowych do ostatniego rząd pewnie zrobi lockdown. Nie mam pojęcia czy zapełnia się czy nie. Wiem za to, że jak to się w jakiś sposób nie zatrzyma to w pewnym momencie nie będzie już do czego tych pacjentów podłączać. Nie wnikam co robią inne szpitale, my z intubacja czekamy do ostatniej chwili.
    Nam zostały 4 (nieoficjalnie, bo ilość tych które mamy utworzone z nakazu odgórnego już wykorzystaliśmy). Możemy jeszcze ich ilość powiększyć o 4.
    Ja w ciągu ostatnich dwóch lat pracy do marca tego roku pacjentów z podobnym zapaleniem płuc w OIT widziałam dwóch (grypa). W zeszłym roku przez 3 miesiące: październik, listopad, grudzień byłam na szkoleniu w klinice (blisko 20 łóżek) i nie było ani jednego pacjenta z zapaleniem płuc. Teraz mamy u nas 4 przyjętych w przeciągu dwóch tygodni +co najmniej 6 którzy w tym miesiącu już umarli.
    Wam może się to wydawać niedużo, dla szpitala to katastrofa organizacyjna i wydolnościowa, bo jak już wcześniej pisałam my do tej pory działaliśmy na granicy możliwości. Wszystko było szyte grubymi nićmi i jakoś płynęło. Teraz zaczyna tonąć.
    Nadal jednak liczę na to, że sytuacja się ustabilizuje. Wystarczy, że przestana się zakażać osoby starsze, schorowane, otyłe.


  • @ycuina Pytanie chyba retoryczne bo sam pracujac w szpitalu wiem jak to wyglada.
    Gdyby jednak lekarz zdecydowal nie zastosowac sie do procedur i zastosowac inna forme terapii w przypadku covid?
    Tak. Odpowiedz znam.
    Pacjent moze umrzec byle w ramach wachlarza procedur.


  • @adrian1111 napisał w Ycuina vs COVID-19:

    @ycuina Pytanie chyba retoryczne bo sam pracujac w szpitalu wiem jak to wyglada.
    Gdyby jednak lekarz zdecydowal nie zastosowac sie do procedur i zastosowac inna forme terapii w przypadku covid?
    Tak. Odpowiedz znam.
    Pacjent moze umrzec byle w ramach wachlarza procedur.

    Po pierwsze to nie ma jednolitych procedur.
    Zakaźnicy mają swoje my mamy swoje.
    Mogę się tylko wypowiadać odnośnie pacjentów, którzy wymagają intensywnej terapii. A w tej kwestii to już był post, ktoś wkleił tutaj wytyczne jakie my mamy w tym temacie. Czyli w skrócie żaden lek nie działa.
    Musisz sprecyzować pytanie.
    Jeżeli chodzi o intubację i respirator to my przyjęliśmy taktykę czekania do ostatniej chwili i liczenie na to że pacjent się poprawi. Inaczej nie damy rady. Jeżeli ta taktyka zadziała to świetnie. Czas pokaże. W mojej opinii to jedyna słuszna. Widzimy, że po podłączeniu ich stan się nie poprawia z drugiej strony jak widzimy, że ktoś się dusi to co mamy zrobić? Musimy podłączyć. Na razie ciężko powiedzieć bo to za mała ilość pacjentów i zbyt krótki okres czasu (ja to piszę ze swojej perspektywy, a nie z całego świata, mam tylko możliwy do oceny mały wycinek, jak to się mówi w dupie bylam i gówno widziałam 😂 ) Do tej pory było różnie. Zdarzało się, że po decyzji o niepodłączeniu kilka godzin później ktoś już nie żył albo pogorszył się tak że jednak trzeba było go podłączyć więc nie jest to takie proste jakby mogło się wydawać.
    Za kilka tygodni będę mogła powiedzieć coś więcej na ten temat. Na chwilę obecną wydaje mi się, że lepiej jest dać pacjentowi szansę, choć to trudne, oni mają saturację 70%. Normalnie powinna być 94 i więcej. Póki co to jednak wstrzymujemy się.
    Będę obserwować wyciągać wnioski. To nowa choroba. Nie da się jej rozkminić w kilka dni na pdst kilku przypadków.

    P.S do tej pory jeszcze nie widziałam żeby pacjent z saturacją 70% ze mną normalnie rozmawiał...
    A COVID+ jak najbardziej to robi, nie czuje duszności, więc wstrzymujemy konie i nie wsadzamy rury dopóki ewidentnie się nie dusi.
    Od poniedziałku było takich co najmniej 3 na zakaźnym więc za kilka dni napiszę czy dali radę czy jednak rura i respirator albo zgon.


  • @ycuina Yup. Rozumiem.
    Tutaj pytalem w kontekscie podania iv askorbinianu sody czy dmso czy EDTA czy chociazby wody utlenionej. Wiadomo na to sa odrebne protokoly i nie robi sie tego w formie partyzantki bo w ten sposob tez mozna zabic. Zreszta tego sie w szpitalach nie robi.
    Uwazam zreszta ze takie rzeczy podawane byc powinny kazdemu pacjentowi w szpitalu na wstepie zamiast obecnie standardowo tylko soli czy ringera.
    To jest osobny temat zreszta i jakos nie chce mi sie tutaj rozkopywac alternatywnych metod leczenia nie mowiac o zmianie odzywiania.


  • @adrian1111 napisał w Ycuina vs COVID-19:

    @ycuina Yup. Rozumiem.
    Tutaj pytalem w kontekscie podania iv askorbinianu sody czy dmso czy EDTA czy chociazby wody utlenionej. Wiadomo na to sa odrebne protokoly i nie robi sie tego w formie partyzantki bo w ten sposob tez mozna zabic. Zreszta tego sie w szpitalach nie robi.
    Uwazam zreszta ze takie rzeczy podawane byc powinny kazdemu pacjentowi w szpitalu na wstepie zamiast obecnie standardowo tylko soli czy ringera.
    To jest osobny temat zreszta i jakos nie chce mi sie tutaj rozkopywac alternatywnych metod leczenia nie mowiac o zmianie odzywiania.

    Zeby poznać odp na to pytanie to powinieneś stworzyc sobie własny oddz covidowy. Przyjąć tam setki pacjentów w mniej więcej takim samym stanie, wieku itd żeby nie było, że porównujesz bezobjawowego młodego mężczyznę dostającego wit C do podłączonej do respiratora starej grubaski bez wit C (płeć też ma znaczenie w badaniach). Podzielić ich na dwie grupy. Połowie dajesz witaminę, połowie placebo i nie wiesz co komu dajesz. Wtedy będziesz mógł wyciągnąć jakiś wniosek. Nie znam się świetnie na badaniach leków ale tak wg mnie powinno to wyglądać.
    Ja jak podam komuś z Covidem vit C w dawce o której pewnie piszesz (kilkadziesiąt tys gramów?) i umrze (bo dostanie sraczki i sie odwodni np) to muszę liczyć się z tym, że ktos mnie z tego powodu pociągnie do odpowiedzialności.


  • @ycuina Pisz dalej relacje bo jestem ciekaw co dalej 😉
    Odnosnie witaminy C napisze tylko tyle ze dojelitowo faktycznie spowoduje sraczke wieksza dawka (haha kilka razy mnie to spotkalo). Czasem sie nawet zastanawiam czy zamiast bisacodylu czy lactulosy nie latwiej bylo by na sranie podawac wlasnie duzej dawki wit c w proszku 🙂 ale to takie moje odejscie od tematu.
    Wracajac jednak. Przez podanie dojelitowe nie osiagnie sie nigdy (chyba ze to liposom) takiego stezenia we krwi by podana dawka byla lecznicza. Jak sie poda kwas askorbinowy dozylnie mozna zabic. Jak sie poda askorbinian sodu nie zabije sie. Dozylne podanie wlasnie nie powoduje sraczki bo nie idzie przez zoladek 🙂 Tyle chcialem napisac 😄


  • @adrian1111 napisał w Ycuina vs COVID-19:

    @ycuina Pisz dalej relacje bo jestem ciekaw co dalej 😉
    Odnosnie witaminy C napisze tylko tyle ze dojelitowo faktycznie spowoduje sraczke wieksza dawka (haha kilka razy mnie to spotkalo). Czasem sie nawet zastanawiam czy zamiast bisacodylu czy lactulosy nie latwiej bylo by na sranie podawac wlasnie duzej dawki wit c w proszku 🙂 ale to takie moje odejscie od tematu.
    Wracajac jednak. Przez podanie dojelitowe nie osiagnie sie nigdy (chyba ze to liposom) takiego stezenia we krwi by podana dawka byla lecznicza. Jak sie poda kwas askorbinowy dozylnie mozna zabic. Jak sie poda askorbinian sodu nie zabije sie. Dozylne podanie wlasnie nie powoduje sraczki 🙂 Tyle chcialem napisac 😄

    Sraczkę podałam tylko jako przykład mozliwych powikłań :). Nie mogę pacjentom podawać witaminy C zamiast respiratora. Jestem anestezjologiem, wołają mnie do pacjentów w stanie ciężkim. Ja mogę się tylko wypowiedzieć na temat pacjentów w stanie krytycznym, bo z takimi na co dzień mam do czynienia. Czy takim pacjentom pomoże wit C? Jak komus wysiadły płuca, przy okazji nerki i serce to wątpię.


  • z tego co piszesz wynika, ze ta choroba faktycznie jest gorsza? niż zwykła grypa?


  • @Czeko Kazdo umieranie jest nie fajne. Mozna umrzec nawet na zapalenie pluc spowodowane grypa czy czyms innym. Sam widzialem ludzi na neurologii umierajacych wlasnie z powodu zapalenia pluc. Da sie? No da sie....
    Konkluzja jest taka ze czym bardziej masz zryta odpornosc i stan zdrowia tym wieksza szansa ze umrzesz na przeziebienie. A sposob w jaki umierasz patrzac chociazby na same objawy przy tym moze byc rozny.


  • @adrian1111
    Do ludzi umierających z powodu zapalenia płuc na neurologii to nawet nas nie wołają. Bakteryjnego Adrian. Poczytaj o szpitalnym bakteryjnym zapaleniu płuc. Zdarza się i nikt z tego powodu nie robi problemu. Było jest i będzie.


  • najlepiej nie chorować i omijać szpitale

  • Patroni

    @ycuina napisał w Ycuina vs COVID-19:

    P.S do tej pory jeszcze nie widziałam żeby pacjent z saturacją 70% ze mną normalnie rozmawiał...
    A COVID+ jak najbardziej to robi, nie czuje duszności, więc wstrzymujemy konie i nie wsadzamy rury dopóki ewidentnie się nie dusi.
    Od poniedziałku było takich co najmniej 3 na zakaźnym więc za kilka dni napiszę czy dali radę czy jednak rura i respirator albo zgon.

    A to jest mega interesujące. Słyszałaś może o porównaniu kowidu i choroby wysokościowej?
    Bo objawy są bardzo podobne a ponoć zastosowanie leczenia jak przy wysokościowej daje dobre efekty.
    Wręcz przeciwnie do respiratora.
    Bo to wygląda jakby u tych osób które przy tak niskiej saturacji jeszcze się komunikują,
    że saturacja stopniowo spadała (w przeciagu np tygodnia w trakcie pogarszania się stanu zdrowia) a nie nagle. Coś na zasadzie aklimatyzacji wysokogórskiej dlatego Ci ludzie są jeszcze w stanie się komunikować.
    W leczeniu choroby wysokościowej stosuje się komory hiperbaryczne bo respirator rozwalały płuca.
    Może tu można znaleźć jakieś wskazówki i coś wykombinować?


  • @Cynamon Wiesz ile jest komór hiperbarycznych w polsce?

  • Patroni

    @ycuina rozumiem problem ale mi chodzi o same założenia terapii. Bo tak naprawdę nie leczy się przyczyny tak niskiego nasycenia tlenem. Tylko próbuje się to zmienić respiratorem.
    W leczeniu korony były próby stosowania deksametazonu. Wiec może inne leki np acetazolamid które są podawane przy wysokościowej coś by zmieniły u kowida? Coś co by rozwiązywało problem a nie tylko go tuszowalo



  • @Cynamon Z pobytu Szumowskiego w szpitalu zapamiętałam jedno: że był "pod tlenem",
    a nie pod respiratorem. @ycuina Mogłabyś to skomentować?

Użytkownicy Online

Kategorie

  • Forumowo

    Sprawy dotyczące forum, propozycje, skargi i zażalenia

  • OFFTOPIC

    Czyli wszystko co nie pasuje do innych kategorii