• ja uważam że najlepsza dieta to taka którą podpowiada nam ciało. tylko uwaga - to działa JEDYNIE u osób które nie są w uzależnieniu od słodkiego smaku. także w pierwszej kolejności należy zadbać o to aby wyjść z nałogu. to u niektórych może zająć nawet kilka lat. wszystko kwestia jak bardzo jest się uzależnionym. w tym pomogą punkty które są poniżej.
    druga sprawa to na tle mojej wiedzy nie dieta jako taka jest ważna (najbardziej) a to w jaki sposób się je:

    1. czy je się często czy rzadko
    2. o jakiej porze się je
    3. jak komponuje się posiłki
    4. jak duże są posiłki (to jakby jedno z drugiego wynika z pkt. 1)
    5. czy rozdziela się węgle od tłuszczy
    6. jaka gęstość odżywcza w odniesieniu do kcal/gramów

    uważam że te punkty są ważniejsze niż jakaś tam dieta.. kcal.. czy rozkład makro sam w sobie (dobowy). co nadal nie zmienia faktu że makro z przewagą tłuszczy (odzwierzęcych) będzie te dobroczynne kwestie jeszcze bardziej podbijać. i tak to co ja robię teraz:

    1. wodę piję wedle pragnienia. nie na jakieś ustalone litry i inne cuda wianki typu nie pij po posiłku itd. nie po to dostaję sygnał pragnienia żeby zaszkodzić swojemu ciału.. i analogicznie moje ciało jest takie głupie że daje mi sygnał pragnienia gdy jestem odwodniony? pfy
    2. jem 1-3x dziennie. najczęściej 2.
    3. rozdzielam posiłki na albo węglowe albo białko + tłuszcz (elastyczność metaboliczna)
    4. sumarycznie w ciągu doby nie spożywam węgli raczej więcej niż 50-75g
    5. węgle spożywam zwykle około południa (słońce, hormony, i inne bzdury. są na to badania)
    6. staram się spożywać dużo pomidorowych rzeczy (potas). i tu wyjątek bo warzywa traktuję raczej jako dekorację
    7. dużo sole. ale nie przesalam - wedle smaku (sód powoduje że potas nam nie spierniczy. a następnie magnez). te sód, potas, magnez są dla nas najważniejsze. sodu potrzebujemy równowartość łyżeczki soli na dobę (dla osoby nieaktywnej fizycznie; dla aktywnej 2x tyle)
    8. gdy mam ochotę na jakieś węglowe syfy to je jem. nie cuduje z jakimiś pseudo deserkami mającymi zrobić mój umysł w wała że zjadłem cukier a tak na prawdę go nie zjadłem. jednak nadal nie wychodzę poza liczbę z pkt. 4 (samoistnie)
    9. posiłki BT komponuję najczęściej w oparciu o jaja i/lub mięso (jak najbardziej tłuste). jest to np jakaś tam jajecznica z kiełbą i dużą dawką cebuli (siarka - polepsza trawienie). jajecznicę robię na co najmniej 15-20g smalcu. ma w nim pływać 😄 i smażę wedle sposobu Gordona Ramsaya żeby mi tego smalcu jak najwięcej wciągnęło z patelni
    10. jadam też takie syfy jak kabanosy bez żadnych wyrzutów. mają idealne proporcje BT (tylko trzeba wybrać dobre bez cukru powyżej 1-2g)
    11. NAJWAŻNIEJSZE - kieruję się głodem i sytością. nie mam ochoty na jedzenie - nie jem. jak mam.. to i tak jem mniej więcej godzinę później. nie muszę od razu ponieważ mój głód w najwyższej formie jest równy 'zjadłbym coś'. w praktyce wychodziło nawet tak że śniadanie zjadłem o 21 w dzień roboczy gdy po prostu nie było czasu na jedzenie lub zwyczajnie byłem zbyt leniwy żeby wyjść do sklepu. jem do sytości. plus jeszcze trochę. czyli nażrę się po korek i już nie mam ochoty. odkładam i dojadam w przeciągu pól godziny do godziny
    12. KLUCZOWE - na posiłek zjadam to na co najdzie mnie ochota. ufam swojemu ciału że dobrze mi podpowiada czego w tym momencie potrzebuje. więc koniec końców nie zawsze jem węgle w południe i nie zawsze BT wieczorem
    13. OPCJONALNE - lekki deficyt. zjadam koniec końców bardzo mało kalorii ale jednocześnie gęsto w mikroelementy

    uważam że to co tu podałem daje najlepsze rezultaty zwłaszcza w kwestiach mentalnych. głowa jest spokojna a nie w ciągłym bagnie pod postacią 'to mogę tego nie mogę'. czuję że mój umysł pracuje na 200% tego co kiedykolwiek osiągnąłem w swoim życiu. jeśli chodzi o ciało fizyczne to taki system żywienia świetnie się spisuje w redukcji tkanki tłuszczowej (schudłem nic nie ćwicząc jednocześnie zachowując znaczną ilość mięśni). wysypiam się w 4-6h. wstaję kiedy pierwszy raz się obudzę (zwykle ze słońcem). nie śpię na siłę bo tyle i tyle godzin potrzeba. pierdololo. i tak koniec końców uważam że to wszystko właśnie wynika z tych punktów które podałem. bo gdy ciało odżywiamy zgodnie z tym co ono samo nam podpowiada to ono doprowadzi się do optymalności (i wizualnej i energetycznej). najważniejszy jest ten dialog właśnie z samym sobą 🙂


  • @vibo zmiana czasu,otoczenia,klimatu utartych ścieżek,10kg plecak i mnóstwo kilometrów z buta i nie trzeba żadnej diety.Mi w tropikach się jeść nie chce.Wielu nawyków też się w ten sposób można pozbyć.Opuszczenie strefy komfortu zmienia wszystko włącznie z podejściem do życia.


  • @anka napisał w żywienie a zdrowie:

    @vibo zmiana czasu,otoczenia,klimatu utartych ścieżek,10kg plecak i mnóstwo kilometrów z buta i nie trzeba żadnej diety.Mi w tropikach się jeść nie chce.Wielu nawyków też się w ten sposób można pozbyć.Opuszczenie strefy komfortu zmienia wszystko włącznie z podejściem do życia.

    to tak nie działa. nie chce ci się jeść bo w upały mniej energii zużywasz na ogrzanie ciała. po drugie ruch wszelakiego rodzaju powoduje zużycie prozapalnego nadmiaru glukozy i nie dochodzi dzięki temu do zrujnowania zdrowia 😉

Użytkownicy Online

Kategorie

  • Forumowo

    Sprawy dotyczące forum, propozycje, skargi i zażalenia

  • OFFTOPIC

    Czyli wszystko co nie pasuje do innych kategorii