Jak widzicie sprawę własnego mieszkania?


  • Patroni

    Kiedyś kilka osób pisało coś w temacie mieszkań, że nie warto brać kredytów itp.
    Chcę sie Was zapytać jak to widzicie. Wiadomo, jeden woli cały czas wynajmować a pieniądze odkładać, inni mieszkają z rodzicami. Ale jak ją już rodziny to też sprawa wygląda inaczej.
    Kredyt widomo, cieżka sprawa, ale jak nie ma się zaplecza w postaci rodziców czy spadku to trudno o własne lokum. No właśnie: ilu z Was uważa że tak naprawdę potrzebuje własnego stałego lokum?

    My przez kilka lat wynajmowaliśmy. Ale potem pojawiłą sie okazja kupna mieszkania więc wiadomo kredyt. Było to lata temu teraz kredyt mamy już spłacony a mieszkanie wynajmujemy i jakieś pieniądzie się odkładają.
    My osobiście wolimy mieć jakieś własne M w razie czego.

    Możecie podzielić się swoimi opiniami?



  • @robertrobson ja mam kawalerkę kupioną na kredyt i też już spłaconą, ale kupiłam jeszcze wtedy kiedy byłĸy dużo tańsze wiec się bardzo opłaciło. Moim zdaniem warto szukać okazji i kupić dla siebie, a nie brać kredyt na prestiżowe g* , które kupuje się kierując gustem innych.


  • Patroni

    @Marle
    Okazyjnie zawsze warto zainwestować. Pamietam jak by to było wczoraj, pracownik w banku wyjaśnił o co chodzi z kredytami walutowymi ale od razu powiedzieli nam, że nie warto brać w innej walucie jak tylko w zł. I mieli rację.
    Nam sie nie podobało na wynajmowanym. Dlatego parliśmy aby kupić. Ale wiem, że różnie ludzie to czują.

    No tak, prestiż i mierzyć pod gust innych to prosta droga aby wpaść w kłopoty.



  • Wszystko zależy jak się żyje tak mi się wydaje.
    W Polsce mieszkaliśmy na wynajem, była okazja kupna szeregowca pod Gdańskiem, rata wychodziła tyle samo co cena wynajmu więc padła decyzja.

    No ale, niecałe 2 lata później sprzedaliśmy domek i wyprowadziliśmy się na kanary 🙂
    Obecnie przeprowadzamy się do wynajętego domu, dom 120m, z basenem, ogródek no full wypas. Nie stać by nas było aby skredytować coś takiego bo obecnie tutaj, banki wymagają 20% wkładu, plus z 7% to jakieś podatki, notariusze itd.
    I szczerze mówiąc, tamta chałupa w Polsce to był błąd. Błąd, bo słuchaliśmy się tego gadania, że "ciasny ale własny". Z doświadczenia mogę powiedzieć ( a przeprowadzamy się jak narazie średnio co 2 lata.. ), że to takie wszystko podszyte tym co będzie na emeryturze. Bierz kredyt, bo co na emeryturze. Swoje to swoje i bla bla bla.
    Dodatkowo serio ale to serio, jak jest sytuacja na świecie taka jak teraz - nie chciałbym mieć hipotecznego na głowie.

    Więc stwierdzam, jak się ma kapusty aby wyłożyć na wkład własny i możliwości na chwilę obecną takie, że za no max 5 lat można spłacić kredyt, to można się nim podepszeć, ale no właśnie podepszeć a nie opierać się tylko na tym.

    I mówi się, że aa możesz kupić na kredyt a potem wynająć jak chcesz mieszkać gdzie indziej. Acha no w teori prosto to brzmi. W praktyce to wynajmujące osoby mają tyle praw, że szok. Jak przestaną płacić, to żeby ich wykopać trzeba ostro się napocić. Do tego potrafią zniszczyć itd. Więc nie tak różowo 😉

    Mam też dużo znajomych, nie raz się spotkałem ze stwierdzeniem "no zaryzykowałbym ale mam kredyt hipoteczny". No serio i za 25 lat jeszcze też go będziesz mieć i co z marzeniami ? co z życiem ? Czy hipoteczny to twój cel życiowy ? 😉

    Więc no podsumowując, własny kąt super sprawa ( podobnie jak nowe auto z salonu ) ale jak jest mnie na to stać.


  • Patroni

    @baku
    Myśmy wynajmowali przez kilkanaście lat i ogólnie było spoko. Z tym własnym mieszkaniem to zawsze chcieliśmy chociażby z tego powodu, żeby urzadzić po swojemu. Wcześniej jak chclieliśmy pomalować czy odgrzybić (raz tak było) to sie człowieku proś, zależy na jakiego właściciela się trafi.
    Tak, hipoteczny to życiowy cel i remont co trzy lata (znam takich) bo nowe płytki i panele przywieżli do budowlanego.

    Z tym kątem na emeryturę to tak samo jak jak to powiedzenie, żeby na starość ktoś podał szklankę z wodą. Ja zainwestowałem nie w szklankę tylko w kubek i teraz nie wiem czy to się będzie liczyło, cholewcia.

    Wiesz z hipotecznym to tak samo jak ten tekst z filmu, że więzienie też dla ludzi 😉 a można i hipotekę i na wczasy i kilka kart kredytowych, a co 😉

    A tak na poważnie to chciałbym zainwestwać w ziemie, kupić jakiś kawałek ale oczywiście za gotówkę. Czy się uda, zobaczymy.



  • U mnie i u męża to prosta zasada jak najdalej od banku, ale ja to się na finansach nie znam bo to nie moja broszka. Ja mam tylko swoje zasady których staram się trzymać.

    Niestety nie zawsze się to sprawdza bo każdy ma inna sytuację. Taki przykład : rata kredytu wynosi tyle co wynajem mieszkania no to idąc ta drogą to wiadomo kredyt i jesteś na swoim. Tylko w tym jest mały problem mianowicie ten rynek jest bardzo grząski i o ile 10 lat temu opłacało się kredyt wziąć o tyle teraz ni chu... ja, nawet na "1zl i przez rok". Kolejną sprawą jest ta nieszczęsna hipoteka wszystko fajnie jeśli jesteśmy młodzi, zdrowi i mamy pewną prace. Tylko opcja 25 lat przeżycia w spokoju jest mocno naiwna, bo prędzej czy później coś się przytrafi i pojawi sie problem ze spłatą kredytu, np utrata pracy, choroba, rozwód, śmierć małżonka. Niestety banki sa bezlitosne i nie mają współczucia.

    Co do lokowania swoich oszczędności to powiem wam że mam z tym kłopot. Przykład aby nie trzymać kasy w banku to trzeba w cos zainwestować np. ziemia lub jakaś nieruchomość, albo złoto, srebro. Tylko patrząc na obecna sytuację to coś czuje że nam wszystko zabiorą, a mają możliwość i do tego
    fakt ludzie są obecnie bardzo poddańczy nie napawa optymizmem. Wystarczy że wyślą wojsko do naszych domów i nam wyniosą wszystko co będzie się im żywnie podobać, miało to już miejsce w historii.
    Jak będą chcieli to nas wywłaszczą i zajmą nasze ziemie. Wystarczy jedna ustawa i kawałek lasu czy łąki którą posiadamy zabierze nam państwo i nic z tym nie zrobimy bo jak obronimy jak broni nie posiadamy. Tak na dobrą sprawę nic nigdy do końca nie jest nasze i nie jest naszą własnością.

    Szczerze to zastanawiam się na bronią i ewentualnie nad planem ucieczki w razie "W"



  • @Nahtalie napisał w Jak widzicie sprawę własnego mieszkania?:

    Niestety nie zawsze się to sprawdza bo każdy ma inna sytuację. Taki przykład : rata kredytu wynosi tyle co wynajem mieszkania no to idąc ta drogą to wiadomo kredyt i jesteś na swoim. Tylko w tym jest mały problem mianowicie ten rynek jest bardzo grząski i o ile 10 lat temu opłacało się kredyt wziąć

    no z jednej strony tak, wiadomo no po co płacić za wynajem jak można ratę, tylko no czy były kiedykolwiek kredyty hipoteczne niezależne od stóp procentowych ? Oczywiście w szkole nikt tego nie uczy, no bo po co ( lepiej pouczyć budowy pantofelka czy innych pierdół ).
    https://www.bankier.pl/wiadomosc/Kredyt-hipoteczny-jak-moze-wzrosnac-rata-7658023.html
    raty mogą wzrosnąć i to mega znacznie, a ile osób brało te kredyty mając kasy na styk.
    Mająć świadomość, że rata może wzrosnąć np. 2krotnie, a do tego mogą spaść nam zarobki, branie kredytu na 30 lat to niezły hazard.

    Sam kupiłem np. auto z salonu, nówka sztuka, na raty. No ale 4 lata a nie 30, ba nawet nie 8. Wolałem na 4 lata z możliwością spłaty po 3, co zamierzam za rok zrobić. Tylko no kilka lat naprzód a kilkadziesiąt to mega różnica 🙂



  • @Nahtalie napisał w Jak widzicie sprawę własnego mieszkania?:

    Tylko patrząc na obecna sytuację to coś czuje że nam wszystko zabiorą, a mają możliwość i do tego
    fakt ludzie są obecnie bardzo poddańczy nie napawa optymizmem. Wystarczy że wyślą wojsko do naszych domów i nam wyniosą wszystko co będzie się im żywnie podobać, miało to już miejsce w historii.
    Jak będą chcieli to nas wywłaszczą i zajmą nasze ziemie. Wystarczy jedna ustawa i kawałek lasu czy łąki którą posiadamy zabierze nam państwo i nic z tym nie zrobimy bo jak obronimy jak broni nie posiadamy. Tak na dobrą sprawę nic nigdy do końca nie jest nasze i nie jest naszą własnością.

    no i dokładnie, a do tego patrząc, że to wszystko idzie w stronę opiekuńczego państwa, nie ma co się zarzynać na własne M.



  • @baku no właśnie mówię tu o przypadku młodych i nie doświadczonych ludzi którym zwyczajnie w świece brak wiedzy w tym temacie. Nie żebym ja ją miała!!! Kiedyś niektórzy mieli możliwość wzięcia kredytu na mieszkanie w firmie gdzie pracowali i wiem że było to opłacalne. Teraz jest mało firm które użyczają takich pożyczek. Więc został bank hipoteka i wizja naiwnego spokojnego życia z kredytem.

    Co do polityki banków wraz z mężem byliśmy w takiej sytuacji, chcieliśmy ciut większe mieszkanie. Tylko jak to zrobić aby całkiem z kasy się nie wyprztykać.
    nosz nic wystarczy tylko wziąć 30 tys góra 3 lata i jakoś to będzie. Jakie było nasze zaskoczenie gdy jak się okazało że bank na naszej pożyczce chciał zarobić minimum 10 tys. Dostaliśmy mnóstwo ofert oraz propozycji, ale za każdym razem, jak policzyłam wszystko to i tak bank zarabiał na nas te minimum 10tys.
    Ktoś powie co to jest 10tys? ale ja widzę to inaczej po co mam komuś od tak dawać 10 tys za nic dosłownie za nic. Najbardziej co mnie wkurzyło to taka głupia klauzula że musimy płacić karę w przypadku gdy chcielibyśmy spłacić kredyt w wcześniej, nosz kuna powiedziałam NIE kredytowi.


  • Patroni

    A ja się wsypałem w 30letni, ale to samo.. brak wiedzy o tych wszystkich procentach, jedyne na co wziąłem poprawkę to na to, że jest zmienne oprocentowanie i żeby ratę spokojnie można było opłacić nawet z 1 najniższej krajowej. Teraz mamy z żoną znacznie lepszą syt. finansową plus wibor poszedł w dół, ale wiadomo, że nie wiemy ile to może potrwać... Po 3 roku możemy zacząć nadpłacać, ale już wiem, że nie wezmę rat na auto 🙂 Dodatkowo ceny nieruchomości tak skoczyły w kilka lat, że ponad 100 tys. więcej mieszkanie jest warte, więc w ostateczności można zepchnąć i się uwolnić (hopefully). Ostatnio widać, że banki spadek wiboru odbijają sobie podwyżką marży... Oni nigdy nie dopuszczą, żeby zyski spadły, stąd pewnie dodatkowe opłaty za wszystko inne... Same RRSO na gotówkowe poszły od grudnia jakieś min. 6-7%.



  • @Nahtalie napisał w Jak widzicie sprawę własnego mieszkania?:

    Najbardziej co mnie wkurzyło to taka głupia klauzula że musimy płacić karę w przypadku gdy chcielibyśmy spłacić kredyt w wcześniej, nosz kuna powiedziałam NIE kredytowi.

    no my zapłaciliśmy 4600PLN KARY, za spłatę hipotecznego wcześniej. Paranoja kompletna..

    @esk3l ano kurde jeszcze dodatkowo ceny jak poszybowały w górę to masakra.
    Niedawno widziałem wywiad z trader21, on wynajmuje dom na majorce, z tego co mówił liczbowo to się bardziej opłaca niż mieć swoje.
    Jak chałupa warta ponad milion, a wynajem ponad tysiak euro ( już dokładnych liczb nie pamiętam ).


  • Patroni

    @baku
    U mnie karencja za nadpłatę jest do 3 lat. Później już zdaje się mogę bezkarnie nadpłacać - weszła ustawa jakoś w ciągu ostatnich 3-4 lat, że to maks. okres za jaki banki mogą pobierać ten procent. No nasze mieszkanko to nie 1 mln, więc rata plus opłaty to grubo poniżej wynajmu w 3mieście, więc akurat tutaj nie wiem, czy lepiej by było wynajmować od kogoś, niech się sam martwi o swoje kredo 😛



  • @esk3l no jak rata tańsza to spoko 🙂


  • Patroni

    Super, że jest taka dyskusja na ten temat. Dzieki

    @Nahtalie
    Wszystko co napisałaś się zgadza. Natomiast ja nie wyobrazam siobie tego aby przez dłuższą cześć życia nie robić niczego bo choroba, rozwód, śmierć itp. Oczywiście, że to są jakieś skrajości i trzeba się z tym liczyć.
    My na razie trzymamy kasę w banku ale powoli to zamieniamy na srebro i złoto więc spoko.
    Zawsze tak jest, że państwo, wojsko może przyjść i zabrać co im się podoba. To są oczywiście sytuacje kryzysowe ale zawsze. W takim przypadku własna broń a nawet własny czołg nieczego nie rozwiąże.
    Własna broń będzie potrzebna właśnie podczas ucieczki (nie daj Boże) albo tego typu katastrof. Ale przecież plecaka z amunicją też ze sobą nie zabierzesz.
    Mam małego świra na tym punkcie (chyba za dużo się naczytałem hehe) i jak bym miał swój kawałek ziemi to zaczął bym budować coś al'a schron. Niby to spiżarnia, przechowalnia itp. Mam taką naturę, że zawsze wolę coś mieć na zapas, oby się nigdy nie przydało ale strzeżonego ...... i tak dalej.

    Prowizje banków to jest katastrofa dla pożyczającego a poza tym kompletny brak logiki, liczy się tylko zysk banku. Pomimo takiej konkurencji na rynku to każdy ma bardzo podobne warunki i w efekcie nie ma w czym wybierać. Są jeszcze banki spółdzielcze ale nie wiem, czy one dają kredyty na dom.



  • No i chyba tu wchodzi kwintesencja co należy w życiu osiągnąć.
    Mianowicie umiejętność dostosowywania się do zmian, adaptacji.
    Są ludzie którzy załamią się i rozpiją jak im fabrykę ktoś zbombarduje, a są tacy jak Ford co cisną dalej. Jak to kiedyś @Palma mówiła odnośnie filozofii Trumpa, nie cel a droga.



  • A ja mam rozkmine....dzis dzwoniono i matka odebrala i w czwartek przed 19 przyjdzie rzeczoznawca by wycenic mieszkanie (10% wartosci). Super ale... koles sie przedstawil i okazuje sie po imieniu i nazwisku ze to ten sam co.....do 4 klasy podstawowki siedzialem z nim w lawce i sie przyjaznilismy wlacznie ze wspolnym obchodzeniem urodzin bla bla bla. Potem sie popsulo i nie bylismy kolegami. Po podstawowce on sie do mnie nie przyznawal jak sie mijalismy na ulicy czy gdzie indziej przypadkiem spotkalismy, ja zreszta tak samo.
    No i teraz on bedzie wycenial moje mieszkanie. Zastanawiam sie czy powinienem byc w domu czy na ten czas wyjsc i wrocic jak on polezie. Nie mam pojecia czy on ze wzgledu na mnie czyli moja obecnosc w domu moglby celowo zawyzyc cene lub nawet opuscic (co bylo by mi na reke). Ludzie sie zmieniaja przeciez chociaz czasem nie. Jakby chcial mi zrobic na zlosc (bo on ma teraz wladze) to moze to zrobic...tak samo moglby ze wzgledu na te kilka lat znajomosci zrobic mi przysluge. Ale tego nie wiem.
    Zatem lepiej na wszelki wypadek wybic z domu zostawiajac matke czy ryzykowac?


  • Patroni

    @adrian1111
    Nie wiem jak jest w Polsce ale zawsze możesz zamówić sobie drugą wycenę, wziąć kogoś innego. Czy tą będą dodatkowe koszty i jakie to nie wiem.
    Trzeba sie zastanowić czy to jest warte zachodu i czy rzeczywiście ten gość mozę być upierdliwy. A może się ucieszy i wszystko będzie ok?
    Najprościej to rzeczywiście wyjść z domu i po problemie. Chyba, że skuma po nazwisku i będzie dopytywał.

    @baku
    Możesz wyjaśnić z tym Fordem?



  • @robertrobson napisał w Jak widzicie sprawę własnego mieszkania?:

    @baku
    Możesz wyjaśnić z tym Fordem?

    No Ford ten od aut, kiedyś czytałem jak mu fabrykę zbombardowali, mimo wszystko się nie poddał i odbudował interes.


  • Patroni

    @adrian1111
    A to jakaś ostra kosa była? Jak nie, to ja bym został, czasem fajnie kogoś z dawnych lat spotkać 😜



  • @adrian1111 a ja bym przed gościem nie uciekała, bo nie rozumiem czego się obawiasz? obaj jesteście dorosłymi facetami i myślę że to co miało miejsce kiedyś tam w przeszłości to już nie ma znaczenia. Chyba że złamałeś mu okulary na nosie, czy coś w tym stylu. Mimo wszystko wydaje się mi że nie ma co uciekać przed jakiś kolesiem bo nic złego Ci nie zrobi, Nie musisz się nawet odzywać wystarczy tylko że będziesz go obserwował.


Log in to reply
 

Użytkownicy Online

Kategorie

  • Forumowo

    Sprawy dotyczące forum, propozycje, skargi i zażalenia

  • OFFTOPIC

    Czyli wszystko co nie pasuje do innych kategorii