Przyszłość finansowa świata, wolność osobista ludzi, kryptowaluty i giełda z Dworkową


  • Patroni

    Proponuje dyskusję na temat finansów i możliwych scenariuszy. Ostatnio rozmawiałyśmy o tym z Gosią znaną wszystkim jako Dworkowa:

    „Wolność, niewolnictwo, system, BTC”:

    W skrócie: ja uważam że niewolnictwo zaczyna się w głowie, a same systemy są efektem stanu mentalnego społeczeństw podobnie jak rządy są tego odzwierciedleniem. Większość myśli błędnie że trzeba zmienić rząd, system, to zmienia się ludzie. Wg mnie nic bardziej mylnego. Trzeba zmienić SIEBIE, a potem innych i efektem tego będzie inne społeczeństwo.
    (Dlatego m.in. nie będę już nagrywać filmów po polsku bo za mało osób chce działać, być przykładem dla innych, jest to nieproduktywne).

    Gadamy tez tam trochę o krypto, ja uważam że należy je stawiać po stronie giełdy, czyli baniek na rynku i jak banki traktować ze względu na ciągły brak wartości obiektywnej (wewnętrznej). Pieniędzmi pozostają wg mnie złoto i srebro. I też należy zrozumieć że nie inwestycja kupować pieniądze tylko możliwość skorzystania z „promocji” bardziej. Tłumacze to wyraźniej w widele.



  • @Palma napisał w Przyszłość finansowa świata, wolność osobista ludzi, kryptowaluty i giełda z Dworkową:

    W skrócie: ja uważam że niewolnictwo zaczyna się w głowie, a same systemy są efektem stanu mentalnego społeczeństw podobnie jak rządy są tego odzwierciedleniem. Większość myśli błędnie że trzeba zmienić rząd, system, to zmienia się ludzie.

    No dokładnie, ile razy słyszałem to w ciągu swojego życia, teksty typu "bo mamy durny rząd", "to wszystko wina naszego rządu", no a obecnie "przez pisiornię", "po nakradło", "pis kradnie" i tak non toper. Z jednej strony chcemy aby ktoś dbał o nasze interesy ale z drugiej jedyne co robimy to dostajemy zbiorowej amnezji przed każdymi wyborami.



  • @Palma napisał w Przyszłość finansowa świata, wolność osobista ludzi, kryptowaluty i giełda z Dworkową:

    Tłumacze to wyraźniej w widele.

    Zastanawiające jest, że ludzie zapomnieli, czym jest pieniądz i wydaje im się, że waluta papierowa/elektroniczna ma wartość i będzie trwać wiecznie x.x Myślę, że ludzie, którzy rządzą "pieniądzem" właśnie chcieli, aby tak było i aby ludzie zapomnieli o złocie i srebrze. Nawet łeksperci uważają ludzi kupujących złoto i srebro za spekulantów. Po prostu jest to coś niesamowitego! Pewnie ludzie sobie przypomną o prawdziwym pieniądzu, jak już będzie za późno i będzie on nie do dostania...
    Co do kryptowalut to uważam, że w krajach, których waluty jako pierwsze upadną, może być to dobre rozwiązanie na samym początku, aby móc na przykład zapłacić za jedzenie czy usługi. Aczkolwiek wydaje mi się, że zbyt mało ludzi tego używa i zna się na tym i może się okazać, że mało kto będzie miał ochotę przyjąć od nas takiego bitcoina. Te wszystkie altcoiny natomiast to totalna spekulacja według mnie, mało kto o nich słyszał i nie sądze aby ktoś to chciał w dobie kryzysu... Myślę, że prędzej ktoś przyjmie jakiś łańcuszek, czy pierścionek ze srebra czy złota albo coś innego wartościowego, czego będzie mógł dotknąć.


  • Patroni

    Z ciekawością wysłuchałem wypowiedzi obu pań od początku do końca. Bardzo mnie cieszy to o czym mówiły na początku czyli o społecznościach, dobrych kontaktach między ludźmi, dobrych stosunkach między sąsiadami.
    Wszystko co byśmy nazwali relacjami między ludzkimi a opowiedziane były w audycji są super opisane. To są bardzo ważne sprawy i ja myślę identycznie, zgadzam się w 100%.

    Obie zaczęły mówić o szkole twierdząc, że szkołę w obecnej formie trzeba zlikwidować. W zasadzie to nie jest nic odkrywczego ale mam wrażenie, że mają zastrzeżenia bardziej do formy i jakości dzisiejszej szkoły. Choć mówią, że cały system jest zły, szkoła powinna dawać tylko umiejętności (skills) i nic poza tym, to to jest bardzo niedobre myślenie. Wniesie więcej szkody niż pożytku.

    Ja mam wielkie obiekcje co do tego jak i czego uczy się w szkole w Polsce ale i nie tylko. Co nie oznacza, że trzeba całość zlikwidować. Problem leży głównie w przeładowanym programie z każdego przedmiotu i dlatego uczy się dzieci niepotrzebnych rzeczy do tego jest tego taka ilość, że rzeczywiście dzieciaki muszą stosować zasadę 3xZ.
    Nie ma na co czekać, likwidujemy szkoły. Mamy wolność i pustkę jednocześnie.

    W rozmowie obie twierdzą, że ludzie w dzisiejszych czasach nie są za bardzo rozgarnięci więc i tak nauka w szkole nie wiele da bo szkoła to jest przeżytek.
    Tylko liczyć (bez tabliczki mnożenia), pisać, i czytać to nowa podstawa programowa. Tylko tyle ma spowodować, że naród będzie mądrzejszy, a dzieciaki, młodzież a potem dorosły człowiek poradzi sobie nie tylko na rynku pracy ale także i w życiu, związku, relacjach z ludźmi a nawet da radę załapać się do dobrej pracy.
    Kuriozalność takich pomysłów powoduje, że nie wiem od czego zacząć. Ale spróbujmy się temu bliżej przyjrzeć.
    W zasadzie to można powiedzieć dość poetycko, że młody człowiek, młody umysł przypomina ogród.
    Tylko to porównanie powinno już dać wiele do myślenia. To, że młody umysł potrzebuje bodźców ale i dyscypliny wiadomo nie od dziś. Palma twierdzi, że co po takim dziecku, które zna tabliczkę mnożenia ale nie potrafi rozwiązać problemu życiowego. Dość odważne twierdzenie ale dobrze, powiedzmy, że jest w tym jakaś racja.

    Dzisiejsza szkoła nie jest życiowa i to jest w większości prawda. Tylko, że w jaki sposób młodzież ma się nauczyć rozwiązywać problemy nie znając żadnych podstaw myślowych?
    Każdy ma umieć tylko te podstawowe umiejętności, ewentualnie jeżeli rodzice będą chcieli to wyślą dzieciaka na jakiś kurs albo podrzucą do jakiejś opiekunki. Oczywiście ta opiekunka ma się na wszystkim znać.
    Kursy dla młodzieży przecież są dostępne cały czas. Jaki kto sobie wymarzy, czy to taniec, strzelanie z łuku, puszczania ogni Bengalskich itp. Więc z tym nie ma problemu. Problemem jest jak zwykle koszt i ewentualna przydatność tak zdobytej wiedzy.
    Palma mówi, że jak dziecko jest utalentowane to trzeba trzeba go posłać na taki kierunkowy kurs i to rozwiąże sprawę. Pytanie jest takie, że jak rodzic i dziecko ma się dowiedzieć, że dziecko jest w czymś utalentowane?
    Przecież sporo rzeczy o dziecku dowiadujemy się właśnie ze szkoły, bo tam robią różne rzeczy. Skąd rodzić ma wiedzieć, czy dziecko będzie w przyszłości fizykiem lub chemikiem jeżeli nie będzie miało z tym styczności?
    Poza tym szkoła odgrywa rolę socjalizacji, interakcji z innymi dziećmi i dorosłymi. Oczywiście, że dom rodzinny i podwórko także ma duże znaczenie, jednak nie osądzał bym szkoły tak pośpiesznie.
    Następny argument palmy to, że szkoła nie uczy rozwiązywać problemów ani „ogarnięcia życiowego” tylko regułek a to nie jest nikomu potrzebne. Po co komu regułki skoro dziecko nie będzie umiało poradzić sobie w życiu?
    Moje zdanie jest taki, że szkoła w obecnej formie jest do głębokiej zmiany ale pomysły palmy niczego dobrego nie wróżą. Podobny typ uczenia już był na świecie XIX i początek XXw gdzie zazwyczaj tylko bogaci chodzili do regularnej szkoły, gimnazjum czy studia. Reszta uczyła się podstaw i tyle musiał im wystarczyć. Ale czy to pozwala stwierdzić, czy wtedy ludzie byli mądrzejsi? Moim zdaniem nie, bo nadal tłumami kierowały emocje i wykorzystujący to populiści czy ogólnie władza.
    Pierwsza podstawowa sprawa jest taka, że młody umysł potrzebuje dyscypliny aby się nauczyć. Musi nauczyć się uczyć i nie chodzi wcale tylko o jakieś głupie regułki ale o to aby umysł poznał co potrafi, jakie ma ograniczenia, jak można poznawać świat itp. Regułki są tu drugorzędne a najważniejsze jest to aby młodego umysłu nie puścić samopas, hulaj dusza. Człowiek uczy się po to aby zrozumieć świat, jak działają społeczeństwa a przede wszystkim jak myślą inni ludzie.
    Daj mu książkę niech czyta, tak mówi palma. Ale skąd do cholery takie dziecko ma wiedzieć o co chodzi w tekście? Jeżeli nikt mu nie wytłumaczy. Większość od razu się zniechęci bo nie zrozumie treści książki i tyle go widzieli, po nauce.
    Na kolonii czy na podwórku nie dowiesz się bardzo wielu rzeczy, które powinno się uczyć w szkole.
    Robić kursy, mieć skille i to ma wystarczyć aby być mądrym człowiekiem? To wystarczy aby być robotem który nadaje się tylko do pracy. Jak to się ma do tego o czym palma mówiła wcześniej czyli o wartościach?
    Proszę mi opisać jak ma wyglądać kurs patriotyzmu? Jak zdobyć taki skill? O wartościach (wolnościowych także) młodzi ludzie nie dowiedzą się na podwórku ale od autorytetu, lidera w szkole,który wyjaśni wiedzę, nauczy a także pokaże jak to wykorzystać w codziennym życiu. Powie co jest ważne a co nie.
    Wartości wolnościowe w takim systemie ludzie odczują od razu na własnym tyłku kiedy pracodawca powie, że nie ma pracy dla takich ludzi bez podstawowych umiejętności. A zapewniam was, że inni (w innych krajach czy chociażby w innych rodzinach) na takie coś nie pójdą i wielu wykształci swoje dzieci dużo lepiej.
    Jeżeli Twój pomysł z kursami i znajomością tylko podstawowych rzeczy jak pisanie czy czytanie wprowadziła byś w życie to za 10, 20 lat znakomitą cześć tak potraktowanych ludzi zobaczyła byś w kolejce po zasiłek albo przy najprostszych pracach.
    Brak dobrej edukacji utrudnia a czasem wręcz uniemożliwia awans społeczny.
    System kształcenia zawsze dużo kosztował. Dobry system zawsze zwracał uwagę i kładł nacisk na możliwie szerokie omawianie tematów ponieważ większość dyscyplin zachodzą na siebie i jednocześnie się uzupełniają.
    Dziecko nie wie czy będzie inżynierem i nim nie zostanie puki nie pozna mechaniki i matematyki i fizyki.
    Mam znajomych, którzy posyłają dziecko do prywatnej szkoły. Tam nie ma czegoś takiego jak „korki”, tego nie potrzeba. Tak długo się uczy aż zrozumie. W takiej szkole widza i kierują zainteresowaniami dziecka i tak go rozwijają. To naprawdę sporo kosztuje ale sensowna i wartościowa szkoła zawsze dużo kosztuje. Tu wolna konkurencja nie działa. Po prostu nie da się zejść poniżej pewnego poziomu bo nikt za niższe pieniądze uczył nie będzie. Są rzeczy które swoje kosztują i do tego należy dobra edukacja.
    Więc dlaczego nie wyrównywać poziomu do góry, nie ciągnąć uczniów do góry i nie brać przykładu ze szkół prywatnych? Postawić poprzeczkę wysoko i do takich osiągnięć motywować ludzi.
    Proste kursy i wolny rynek nie ukształtuje człowieka tylko maszynkę do pracy. Po co uczyć się czegoś co się nie przyda w pracy? Ale przecież sukces nie musi być rozumiany tylko tak jak Ty to widzisz. Sukcesem w życiu jest wiele rzeczy.
    Ale jest jeszcze jedna ważna rzeczy, mianowicie, jak to określasz, wiedza życiowa, ogarniecie życiowe. Otóż nasza inteligencja, uczy się przez analogie, umiejętność kojarzenia, znajdowania podobieństw. Może się ona ujawnić tylko wtedy kiedy stają przed nami przeszkody i musimy je rozwiązać. Jeżeli usuniesz wszystkie przeszkody to inteligencja nigdy się nie ujawni, bo po co. Tego wszystkiego nie da się zrobić na jakimś kursie aby tylko zdobyć skilla, ani nawet na podwórku. Trzeba mieć umysł wypełniony odpowiednimi treściami i wtedy poprzez analogię mózg potrafi znaleźć rozwiązanie problemów.
    Sprowadzenie nauczania człowieka tylko do kursów i skilli spowoduje, że nie jesteśmy już wartością samą w sobie, trudno osiągnąć jakikolwiek poziom twórczości czy kreatywności. Jesteśmy tylko parametrem, kwotą, obiektem do uzyskania przychodu.
    Jak poznać kulturę i tradycję swojego kraju? Jak się jej nauczyć?

    Chciałbym także odnieść się do filmu „Libertarianism is Marxism” palmy. Tematyka obu filmów o to zahacza.
    Główny zarzut jaki mam do palmy i dworkowej to taki, że dzielą świat na dwie skrajności. Widać to zarówno w jednym jak i w drugim filmie. Patrzenie na życie tylko przez pryzmat jednej strony nie da nam całego obrazu rzeczywistości. Porównując ten temat do zagadnienia zdrowego życia i odżywiania to wielokrotnie było mówione, że warto brać pod uwagę inne badania, inną wiedzę niż ta, która jest nam proponowane przez mainstream.
    Podobnie jest także i w świecie ekonomii. Nie bez powodu w swoim wpisie odnośnie filmu palmy o III wś mówiłem o Pitagorasie, że dzieli świat na skrajności i jedna jest dobra a druga zła. Więc wielu od razu mówi, że lewica jest zła, masz lewackie poglądy, a to jest lewackie itp. itd. Natomiast kapitalizm stawia się w opozycji i jest tym dobrem do którego trzeba dążyć, same ohhh ahhhh.
    Palma przeciwstawia sobie te dwa poglądy na życie ekonomiczne społeczeństw. Mówi, że Marksizm nigdy w dużej skali nie jest dobry i jako przykład podaje komunistyczną Rosję i także Polskę. I jest to, przynajmniej w części racja.
    Z drugiej strony mówi o reszcie zachodniego świata, gdzie króluje jedynie słuszny kapitalizm a wolny rynek mamy jako drogowskaz.
    Takie dualistyczne podejście do życia ekonomicznego jest z góry skazane na przegraną. Tak samo jak komuniści w Rosji wzięli na sztandary Karola Marksa i jego poglądy, zaczęli je przerabiać na rzeczywistość, okazało się, że to nie działa. Ale nie działało bo brali oni z prac Marksa tylko to co im pasowało i to co wzięli jeszcze poprzerabiali naginając do potrzeb propagandowych i politycznych.
    I takie coś ma być komunizmem wg słów Marksa, tak? Otóż nie, to co zrobili komuniści w Rosji jest wypaczeniem.
    Podobnie jak i kapitaliści, którzy biorą tylko i wyłącznie jako główną zasadę wolny rynek i niewidzialną rękę rynku i inne tego typu teorie, tworzą z tego mix i uwzględniając swoje potrzeby polityczne i propagandowe mówią, że to jedyna słuszna droga rozwoju ekonomicznego społeczeństw. Otóż to też nie działa.

    Mam wrażenie, że palma nigdy nie zaglądała do pism Marksa (kto by to robił, lepiej krytykować i jechać na stereotypach) podobnie jak i inni piewcy kapitalizmu (zwłaszcza internetowi). Tymczasem o czym mówił Karol Marks?

    Jeżeli choć trochę poczytamy pisma Marksa dowiemy się, że był on wielkim zwolennikiem hierarchicznych i racjonalnych firm kapitalistycznych z jednej strony a z drugiej był świadomy, że istnieje pełen niedoskonałości wolny rynek. Ten niedoskonały wolny rynek i brak wolnej konkurencji powoduje, że zasoby i wytwory ludzkiej pracy nie są odpowiednio dobrze rozlokowywane. Rozwiązaniem tego problemu wg Marksa było jakaś forma centralnego planowania co według niego pozwoli na lepszą alokację zasobów.
    Popatrzmy czy nie ma w tym sensu? Jak przebiegała rabunkowa dewastacja środowiska aby tylko dostać się do zasobów? Gdzie były państwa i rządy? Ważne były korporacje i zyski. Wystawiano pozwolenia na budowy i zezwalano na kopanie gdzie tylko na horyzoncie był zysk. Marks już wtedy to widział i dlatego mówił o tym aby państwo tego pilnowało.
    W obecnych czasach jakaś forma planowania i kontroli jest nawet w państwach które uchodzą za bardzo wolnorynkowe, takie mechanizmy muszą być. Socjalizm w czystej postaci, podobnie jak czysty kapitalizm nie miał szans na całkowicie przejęcie rynku ponieważ są utopią, oba są sprzeczne z ludzką naturą.
    O tak, ludzka natura, o to rozbija się wszystko.

    Marks był szczerze zafascynowany żywotnością kapitalizmu i jego kreatywnością. Marks rozciąga proces produkcji poza zakład pracy i linię produkcyjną. Zwraca uwagę na to co się dzieje poza miejscem pracy i jak to jest wszystko powiązane. W Rosji mieliśmy kołchozy i a po pracy państwo starało się wypełniać ludziom czas. Rosja, komunizm - nie, tfu tfu. Ale zobaczmy za ocean, co tam się dzieje i czy aby nie ma tu jakiejś analogii.
    Co robi Ford? Zachowuje się podobnie, bo uważa, że oprócz samochodów dostarcza ludziom „nowy świat, nowe niebo i nową ziemię” a jego firma zajmuje się nawet takimi aspektami życia pracowników jak ich seksualność. W fabryce forda istnieje komórka badająca te aspekty. Mało tego Ford idzie o krok dalej, zakłada idealne miasto Fordlandię w puszczy amazońskiej. Ford chciał stworzyć nie tylko fabrykę i miejsce pracy ale miał na myśli całe przedsięwzięcie jako projekt moralny. Oczywiście wszystko upada. Jak komunizm w Rosji.

    Kiedy rozrasta się Detroit powstają fabryki a miasto przyciąga wszystkich z całego świata, właściciele fabryk samochodów i zarząd miasta mówią, że oni w zasadzie to stwarzają tylko całą przestrzeń do życia czyli, sklepy, szkoły, kościoły itp. a produkcja samochodów jest tylko czymś przy okazji (to jest echo słów Marksa, rozciągniecie życia poza taśmę produkcyjną).

    Ale teraz słowo od Fryderyka Engelsa (współpracownika Marksa) który mówi, że:
    „kapitalizm nigdy nie rozwiązuje swoich problemów tylko przenosi je w inne miejsce”

    Wow

    Mówiąc to Engels opisywał problemy mieszkaniowe i problemy slumsów a Wiktoriańskiej Anglii gdzie slumsy przenoszono w inne miejsce, ale problem pozostawał. Czyż nie widzimy tego typu problemów i działań także i dziś a w zasadzie od początku kiedy daliśmy wolną rękę kapitalizmowi? Czy nie kupujemy tanio od Chinczyków a swoje śmieci wysyłamy do Afryki, aby tam dzieci rozbierały stare komputery i w toksycznych oparach odzyskiwały surowce?
    Niedobry Marksizm. Brawo kapitalizm, zwłaszcza w liberalnym wydaniu.
    Pisząc swoje spostrzeżenia, Marks pomimo swojej fascynacji kapitalizmem widział także jego mankamenty i o tym głośno mówił. Widział, że kiedy ludzie padają na kolana przed nakazami wolnego rynku to musi przynieść swoje negatywne konsekwencje. Nie wolno pozwolić aby zasoby kontrolowały pojedyncze grupy osób. Kiedy pisał swoje słowa twierdził, że w Londynie jest całkiem spore niewolnictwo, tłumacząc to tym, że znajduje się tam więcej prostytutek, pucybutów, lokajów, grajków ulicznych, nianiek niż pracowników fabrycznych.

    Na koniec warto jeszcze raz przywołać słowa Marksa, który powiedział”

    „Każdemu według potrzeb, od każdego według możliwości”

    Wszędzie gdzie stosujemy tą zasadę, to faktycznie stosujemy się do zasad komunizmu wg Marksa.
    Więc jak wspólnie pracujemy nad jakimś projektem, dzielimy się z sąsiadem w potrzebie, kiedy pracę rozbijamy na poszczególne etapy i rozdajemy je pracownikom o odpowiednich umiejętnościach. Więc czy mamy skale micro czy makro możemy stosować tą zasadę.
    Jest grupa badaczy i antropologów, którzy mówią o „komunizmie bazowym” a który spotkali w takich społecznościach jak indianie Irokez, pasterze w Sudanie czy społecznościach na wyspach Jawajskich.

    To na razie tyle. Oczywiście trzeba by omówić jeszcze i inne mankamenty kapitalizmu i wolnego rynku (który tak naprawde często nie jest wolny).
    W zasadzie rozmowy o kapitalizmie trzeba by zaczać od religii. Nie wiem dlaczego palma tego nie zrobiła ale od religii nie uciekniemy jeżeli chcemy jako tako zrozumieć dlaczego dzisiejszy ekonomiczny świat wygląda tak jak wygląda.
    Palma wspominała także o Keynesie i o tym także warto wspomnieć bo jest sporo nieporozumień, podobnie jak z Marksem.

    Obecnie kapitalizm w poszukiwaniu tańszej pracy nie ma już zabardzo gdzie uciekać. Jest grupa ekonomistów, którzy mówią, że przetrwa jeszcze ze 20-30 lat a scenariuszy jest kilka zaczynając od tego, że wygra obóz Davos, ale są jeszcze dwa inne scenariusze.
    Zapraszam do komentowania.


Log in to reply
 

Użytkownicy Online

Kategorie

  • Forumowo

    Sprawy dotyczące forum, propozycje, skargi i zażalenia

  • OFFTOPIC

    Czyli wszystko co nie pasuje do innych kategorii